Jakim widzi cię Bóg

20 listopad 2009, 23:36 pingwin Dodaj komentarz

Nasza ludzka natura ma to do siebie, że lubi określać siebie w superlatywach. Dlatego wydaje nam się, że jesteśmy dobrzy, sprawiedliwi, nikomu nie robimy krzywdy. Co więcej, nasza natura podsuwa nam wizję myśli innych ludzi na nasz temat. Wydaje nam się często że ktoś myśli na nasz temat dokładnie to samo co my:

- O! ten to jest dobry, sprawiedliwy i nigdy nikomu nie robi krzywdy

Bardzo łatwo obalić taką tezę. Wystarczy spytać kogokolwiek co sądzi na temat dajmy na to swojego sąsiada. Szybko okazuje się, że osobista wizja postrzegania nas przez otoczenie jest dramatycznie inna od naszej. Siebie uważamy za dobrych, a innych za złych.

Nie wiem co ty uważasz Drogi Czytelniku, ale ja gdy jeszcze byłem katolikiem, uważałem że Bóg myśli o mnie dobrze, że jestem wobec niego OK. Mimo takiego przekonania chodziłem do spowiedzi. Teraz myślę – po co, skoro wg. mnie wobec Boga byłem OK?? Właśnie na tym polega obłuda religii. Robi się coś, do czego nie ma się przekonania. Jest tylko religijny obowiązek, który “trzeba” wypełnić. Liczy się tylko to co na zewnątrz, na pokaz. Co w takim razie z wnętrzem człowieka?

[..]z wnętrzności serca ludzkiego pochodzą złe myśli, cudzołóstwa, wszeteczeństwa, mężobójstwa, kradzieże, łakomstwa, złości, zdrada, niewstyd, oko złe, bluźnierstwo, pycha, głupstwo. Wszystkie te złe rzeczy pochodzą z wnętrzności, i pokalają człowieka. Ewangelia Marka 7:21-22

Właśnie – Bóg przede wszystkim patrzy na serce człowieka. Boga się nie oszuka – on widzi dokładnie co w tym sercu nam leży. A leży grzech, bo na zewnątrz możemy być OK, a w środku zepsuci do szpiku kości. Tak zresztą jest z każdym człowiekiem – nasz grzech potępia nas od środka, a Bóg to widzi i czeka, aż ten grzech mu wyznamy. To jest podstawą zbawienia – pokuta.

Gwiazda ewangelizacji

17 listopad 2009, 9:30 pingwin Dodaj komentarz

IMG_2068_backIMG_2069_frontKult maryjny kwitnie na dobre w naszym pięknym kraju. Tego typu kwiatków, jak na zdjęciach obok, jest więcej. Ten udało mi się uchwycić przypadkowo. Takie obrazki pokazują smutny obraz katolickiej religijności, gdzie każe się ludziom ufać Maryi zamiast Bogu. Modli się do niej, prosi i co najgorsze oddaje jej boską cześć. Jest to oczywiste pogwałcenie pierwszego przykazania dekalogu inaczej zwane bałwochwalstwem!
Zaraz pewnie podniesie się krzyk, że obraz to tylko obraz i oddaje się cześć osobie a nie obrazowi. Jednak drugie przykazanie mówi jasno i wyraźnie: “Nie czyń sobie obrazu[..]“ Efektem przekręcenia Słowa Bożego jest właśnie tego typu herezja. Czy na prawdę myślicie, że Bóg odda chociaż kawałek należnej mu czci komuś innemu? Nie łudźcie się – to niemożliwe.
I gdzie tu ta ewangelizacja?

Szwedzki kościół luterański osiąga dno moralne

13 listopad 2009, 9:28 pingwin 11 komentarzy

"Biskup" Sztokholmu Eva Brunne - za "Gazeta.pl"

W Sztokholmie w wyborach na biskupa tego miasta wygrała lesbijka, która nie dość, że jako kobieta nie powinna pełnić takiej funkcji, to jeszcze żyje w grzechu i chlubi się tym publicznie. Zastanawiam się, czy może być jeszcze gorzej?? Czy szwedzki kościół osiągnął już dno? Czym nas jeszcze zaskoczy??
To wielki wstyd, że takie rzeczy wyprawia się w kościele, który jest owocem reformacji. Panowie Szwedzi – Luter w grobie się przewraca!!

Przy tej okazji chcę oświadczyć, że publicznie i z tego miejsca odżegnuję się od nazywania siebie “protestantem”. Skoro tak postępują “protestanci”, to ja wysiadam z tego autobusu. Jak mówi młodzież – “sorry”, ale ja nie chcę być kojarzony z tego typu działalnością.
Z tego co zdążyłem zauważyć, w niektórych polskich kościołach także przyzwala się na to, żeby kobiety były pastorami i biskupami. Niestety jest to sprzeczne z Biblią.
Wiem, że nie mam prawa osądzać niczyjego postępowania i że Bóg tę panią osądzi, jak też tych co pozwolili na doprowadzenie kościoła do takiego stanu. Ale z drugiej strony – nóż się w kieszeni otwiera jak słyszy się takie rzeczy. Degrengolada jest chyba najlepszym słowem, które określa taki właśnie stan – upadku moralnego.
Na miejscu polskich “protestantów” nie cieszył bym się specjalnie, bo owszem – w Polsce jest lepiej, ale tylko niewiele. Oto przykład jak kobieta uczy w kościele wbrew wyraźnemu zakazowi w Biblii:

Źródła: Gazeta, Onet

Święto Reformacji

31 październik 2009, 11:31 pingwin 1 comment

Dzisiaj, 31 października przypada rocznica dnia, w którym Marcin Luter (katolicki zakonnik) przybił na drzwiach kościoła w Wittenberdze swoje 95 tez. Tezy te miały na celu zreformowanie zdegenerowanego już wtedy kościoła katolickiego. Handel odpustami w katolicyźmie przelał u Lutra czarę goryczy i ten powiedział “dosyć tego!”.
Swoją drogą, to ciekawe, że w polskiej Wikipedii temat potraktowany jest bardzo płytko. Dowodem tego jest m.in. przedstawienie tam tylko kilku z 95 tez Lutra. Szatan widać dba o to, żeby ludzie nie dowiedzieli się o tym co bolało zakonnika.
Zgadzam się z poglądem, że Lutrowi nie wszystko wyszło tak jak planował. Zostało mu kilka heretyckich doktryn, ale jedno jest pewne – Bóg aż do dzisiaj, za sprawą Lutra zmienił pół świata przez swoją doskonałą Ewangelię.
Jak już pisałem kiedyś – nie jestem wrogiem katolików, ale nie oznacza to że mam akceptować i wierzyć w wasze doktryny i dogmaty! Katolicka linia obrony na moje zarzuty co do tej religii zawsze jest jedna – znieważyć i oczernić. Wiedzie jedno – mnie to nie zraża! Wiem, że tak samo Jezus cierpiał obelgi i obiecał je tym, którzy w Niego uwierzą.
Zdjęcie zapożyczyłem z Wikipedii

Bóg mi pomaga

26 październik 2009, 12:04 pingwin 2 komentarzy

Tym razem chciałem napisać o tym jak w trudnych sytuacjach zachowują się ludzie – w tym ja czasem niestety. Wiadomo, że ludzie brną bardzo często w różne złe sytuacje. Czy to w domu i rodzinie, czy w pracy – nie ma to większego znaczenia. Chciałem zwrócić uwagę na to, że w rozwiązaniu trudnych sytuacji ludzie liczą na siebie, albo na pomoc innych. Przejawem tego “naturalnego” zjawiska jest wmawianie sobie – “dasz radę, bądź silny”.

Wiecie – odkąd się nawróciłem, rozumiem dokładnie mój stan przed Bogiem i moją sytuację życiową. Wiem, że jestem potwornym grzesznikiem i nie ma dnia, żeby mój grzech nie obrażał Pana Boga. Taka postawa oczywiście spowodowana jest Bożą interwencja i nazywa się pokutą. Nie ma ona nic wspólnego z pokutą w katolickim wydaniu. Prawdziwa pokuta z grecka znaczy Μετάνοια (metanoia). Oznacza zmianę myślenia, a nie biczowanie się po plecach po spowiedzi. Człowiek pokutując rozumie kim jest i zmienia swoje podejście do dotychczasowego życia. Wtedy dopiero Bóg może go zbawić.

Kiedyś i ja u czyniłem ten krok, uznając siebie za wrednego grzesznika. Od tamtej pory mam w Bogu oparcie. Jednak w sytuacjach, kiedy zapominam o Nim, licząc na własne siły, jakoś nic się nie udaje, nic nie idzie tak jak zaplanowałem. Co gorsza dotyczy to każdej dziedziny mojego życia. Ale jeśli z rana przed trudnym dniem zwrócę się do Boga z prośbą o pomoc i prowadzenie, On pomaga mi. Nawet w ciężkich chwilach zachowuję spokój i wtedy przypomina mi się od razu, że Pan jest wtedy ze mną i trzyma mnie za rękę. Wierzcie mi – nie jest to fantazja. To jest właśnie praktyka chrześcijańskiej wiary!

Tak więc jeśli będziemy szukać siły w sobie, na nic się to zda. To zadziała, ale tylko do pewnego stopnia. Czas działa na naszą niekorzyść i “mocne postanowienia” z czasem słabną, żeby całkiem zaniknąć. Wtedy życie wraca do swojego starego trybu.

Zatem polecam wszystkim zaufanie Bogu. Recepta znajduje się tutaj.

Kategorie:chrześcijaństwo