Gafa Busha
Przeglądam sobie wczoraj prasę internetową i widzę tytuł: “Bush dał plamę”.
Trąbi też o tym państwowa telewizja. Oburzenie w TVP i TVN. Wszyscy mówią, że to wielki nietakt, że obraził papieża. Specjalnie przy tym zwróciłem uwagę na Busha. Po wypowiedzeniu słów “yes sir” nie zachował się jak ktoś, kto właśnie popełnił gafę. Wręcz przeciwnie zachowywał się normalnie. Dlaczego?
Ano dlatego, że Bush pojechał tam z takim prawdopodobnie zamiarem. Zapewniam was, że celowo nie mówił “wasza świętobliwość” a “yes sir”.
Bush jest protestantem, a konkretnie metodystą i jako rasowy protestant nie uznaje papieża za “głowy” kościoła. Zrobił więc to co uważa za słuszne. Powiem więcej- zrobił tak, jak powinien postąpić KAŻDY w takiej sytuacji.
Dla ścisłości napiszę, że głową kościoła jest Jezus Chrystus a nie człowiek- papież, który sam każe nazywać siebie głową i co gorsza “His Holiness” co jest wielkim bluźnierstwem.
mniam mniam – popieram w całej rozciągłości
))))
da się na Ciebie głosować ?
W jakim sensie chcesz na mnie głosować?
A czy Benedykt XVI kazał siebie nazywać głową Kościoła? Śmiem podejrzewać, że on akurat z tego, że jest nią Jezus, zdaje sobie doskonale sprawę.
Te wszystkie tytuły to tylko sprawa konwencji, więc “występek” Busha mozna rozpatrywać co najwyżej w ramach protokołu dyplomatycznego…
no cóż – w sensie czysto politycznym mogłoby być faktycznie trudne
i stąd taka wesoła parafraza
biorąc jednak pod uwagę trzeźwość osądu, jego trafność i obiektywizm to – aż miło !
chciałoby się takie przymioty widzieć w gazetach no i jeszcze może polityce… człowiekowi różne rzeczy chodzą po głowie
Bush złamał zasady protokołu, więc w tym sensie jest to gafa. Np. ja zwracając się do ich ambasadora swego czasu, używałam zwrotu “ekscelencjo”, nie dlatego że jakimś tam niesamowitym szacunkiem darzę pana Ashe`a, ale dlatego że tak nakazywał protokół. Czy te zasady to bzdura albo relikt? Nie sądzę. One sprawiają, że świat dyplomacji jest jako tako poukładany i rządzi się prawidłami, które można przewidzieć. To tak jak z różnymi innymi, mniej formalnymi zasadami konwenansowymi. Mają swój urok.
pozdrawiam,
marta w.
To faktycznie nie było gafą, ale nie zmienia to faktu, że podczas tej wizyty Bush popełnił nietakt. Mianowicie zapewnił papieża, że USA walczy z AIDS wysyłając Afryce mnóstwo pieniędzy… na prezerwatywy. Tak, wiem, że niedawno Watykan uznał prezerwatywy jako środek walki z AIDS (po wielkich oporach), ale to i tak niezła plama…
Pazurkiem chyba ma jednak rację.
Nie mniej jednak protokół dyplomatyczny jest zdaje się napisany pod papieża. “Jego Ekscelencja” wygląda na w miarę dobrą nazwę na tytuł. “Jego Świątobliwość” stawia sprawę na ostrzu noża.
Zanim was skomentuję- poproszę Martę, aby pazurkiem opisała jak w przypadku papieża stosuje się dokładnie protokół dyplomatyczny. Chodzi mi oficjalne stanowisko MSZ np. Domniemywam, że miałaś do czynienia z dyplomacją.
Świetne wnioski. Cieszę się, że wreszcie ktoś myśli logicznie na tym świecie i wychwytuje te bzdury, które od dawna zauważam.