Wczoraj miałem niecodzienną wizytę. Wpadł ksiądz z dwoma chłopakami. Okazją była “kolęda” zwana dla niepoznaki “wizytą duszpasterską”. Bez ceregieli wparował do gościnnego pokoju po czym zaczęło się przesłuchanie.
- imię, nazwisko, data urodzenia – zażądał ksiądz
Podałem imię swoje i żony oraz nazwisko i pytam:
- a po co panu data urodzenia?
To pytanie wywołało wzburzenie u mojego gościa. Wyjął kartoteki, które wyglądały jak żywcem wzięte z biblioteki i zapisał nasze imiona i nazwisko. Swoją drogą, to ciekawe po co mu nazwiska kogoś kto nie jest członkiem jego kościoła?

Potem powiedział, że nawzajem “na pewno” nie przekonamy się do swojej wiary więc nie ma sensu rozmawiać, po czym przeszedł do przeglądu “cudów” jakie dokonały się w jego życiu oraz jego znajomych. Ksiądz mówił, że “doświadcza mocy Bożej”. Właśnie te cuda miały być potwierdzeniem tego. Stwierdził jeszcze, że żeby być zbawionym to trzeba być dobrym człowiekiem i złych ludzi to w ogóle nie ma.
Nagły atak ziarenka od różańca
Pierwsza historia to opowieść o młodym człowieku, który wbrew wcześniejszej teorii księdza był jednak złym człowiekiem. Spał z kilkoma dziewczynami, z niektórymi miał też nieślubne dzieci. Prowadził rozwiązły tryb życia jednym słowem. Któregoś dnia jedno z tych dzieci poważnie zachorowało i on pobiegłszy do szpitala zobaczył tam matkę boską, która “światłem otaczała łóżko dziecka”. Od tego momentu zerwał ze złym życiem i jak to ksiądz ładnie określił “stał się porządnym chrześcijaninem”. Przez te wydarzenia został przekonany, żeby iść do seminarium “na księdza”. Zaczął też się modlić na różańcu.
Tak gorliwie się modlił, że rozmodlił kompletnie ten różaniec. “Nasz” ksiądz wziął od niego ten różaniec do naprawy i jak mówi wymienił mu połączenia na takie stalowe, żeby mu się więcej nie rwał. Przy tej naprawie jedno z ziarenek upadło księdzu na podłogę i zaginęło. Cóż za tragedia.
Potem gdy “nasz” ksiądz otwierał sejf z relikwiami zobaczył tam dokładnie to ziarenko, które zagubił wcześniej. To cud nr 1.
Darmowe stoły i elektryk znikąd
Cud nr 2 wydarzył się podczas organizowania przez księdza salki komputerowej dla dzieci z “naszej” parafii. Problem był taki, że organizował coś i nie miał na to kasy. Mówi, że modlił się żeby stał się cud bo potrzebował komputerów i stołów. Na następny dzień zadzwonił ktoś i stoły znalazły się w sąsiedniej parafii. Cud nie?
Potem okazało się, że instalacja elektryczna nie wytrzyma obciążenia tak dużym prądem jaki pobiera 50 komputerów. I tutaj nie zabrakło cudu, bo okazało się, że jak ten murzyn na pasach pojawił się nie wiadomo skąd elektryk i zrobił gratisową przeróbkę instalacji.
Hostie przemieniające się w kawałek mięsa
Kolejnym cudem dokonanym już nie przez “naszego” księdza a przez zmarłego papieża to to, że hostie które miał papież na jakiejś tam mszy przy przemieniały mu się w kawałek mięsa. Zupełnie jak z jakiegoś horroru.
Dla naszego gościa wszystko to jest fundamentem jego wiary. Wierzy, że przez swoje siły jest w stanie “osiągnąć” kiedyś zbawienie. Pytany czy jest zbawiony odparł – nie wiem.
Dzisiaj dowiedziałem się też, że są dwie kategorie łotrów – źli i dobrzy. Do tych dobrych należał ten, który umarł z Jezusem na krzyżu obok.
Siedziałem tam, słuchałem go i myślałem – jak ty biedny człowieku nic nie rozumiesz!
Przecież puste religijne rytuały i cuda cię nie zbawią.
Wiedziałem, że nie rzeczywiście nie ma sensu dyskutować z nim o jego cudach i prostować mu mózgu, więc kiedy skończył swoją mowę powiedziałem, że teraz ja coś powiem.
Pokazałem wtedy miecz chrześcijanina – ewangelię zbawienia z łaski przez wiarę. Powiedziałem, że on może być zbawiony tylko przez jedyną ofiarę złożoną przez Pana Jezusa Chrystusa na krzyżu. Tylko to ma tak naprawdę znaczenie w oczach Boga. To czy uwierzysz w Jezusa czy nie. Jeśli nie uwierzysz to nie pomoże ci ani żaden cud, ani spowiedź – NIC.
Facet czuł się pewnie w tym co mówi, więc pewnie miał przekonanie, że ma rację. Tylko że akurat w tej sprawie rację ma tylko Bóg.
Człowieku! jeśli jak ten ksiądz wierzysz że twoja siła albo cuda mogą ocalić cię od potępienia w piekle to mylisz się bardzo.
Posted by mobi on 10 styczeń 2008, 14:19 at 14:19
No, z dużą uwagą przeczytałem te “cudowne opowieści”. Dawno czegoś takiego nie słyszałem
Posted by pingwin on 10 styczeń 2008, 22:24 at 22:24
Ja też dawno nie słyszałem. Gorzej, że tacy ludzie cieszą się wielkim zaufaniem w małych społecznościach, takich jak ta gdzie mieszkam.
Ksiądz uważany jest za świętego (w ludzkim rozumieniu ) i prawie unosi się nad ziemią z tą świętością.
Posted by w_isienka on 19 styczeń 2008, 23:29 at 23:29
Nie wiem skąd ten sarkazm???
Sam nie doświadczasz opieki Bożej również w zwykłych codziennych sprawach?
Bóg przecież działa przez ludzi…
Pewien człowiek oglądał telewizję, w której zapowiadano rychłą powódź. Bardzo się tym przejął i nie mógł spać. Kiedy nad ranem zasnął przyśnił mu się Bóg, który powiedział mu: “Nie martw się. Wszystko jest w moich rekach. Ja cię uratuję”.
Za jakiś czas faktycznie przyszła powódź. Podczas gdy sąsiedzi przygotowywali sie do ewakuacji – człowiek ten siedział sobie spokojnie nic nie robiąc, bo przecież miał pewność, że Bóg go uratuje. Przechodził tamtędy strażak, który ostrzegał wszystkich mieszkańców by jak najszybciej sie ewakuowali, bo woda jest już bardzo blisko i nie wiadomo co będzie. Człowiek ten jednak odpowiedział: “Niech pan sie mną nie przejmuje – mnie Bóg uratuje”. Kiedy woda zalała mu cały parter przeniósł sie na wyższe piętro. Podpłynęła wtedy do niego ekipa ratunkowa, która zaoferowała mu swoją łódź i zapowiedziała, że wody na pewno będzie więcej i warto skorzystać i sie ewakuować.
Człowiek ten jednak niezmiennie odpowiedział: “Niech pan sie mną nie przejmuje – mnie Bóg uratuje”. Nie trzeba było długo czekać gdy woda zalała piętro i nasz bohater musiał sie wydostać na dach. Tam chciał go zabrać helikopter – jednocześnie ostrzegano go, że jest to ostatnia ekipa ratunkowa i więcej szans na uratowanie nie będzie. Człowiek ten jednak niezmiennie odpowiedział: “Niech pan sie mną nie przejmuje – mnie Bóg uratuje”. Kiedy zdziwiony stanął wreszcie przed Obliczem Bożym powiedział do Boga: “Jak mogłeś??? Przecież miałeś mnie uratować?” A Bóg na to:
“A kto przysłał ci policjanta, łódź i helikopter?”
Posted by pingwin on 19 styczeń 2008, 23:55 at 23:55
Doświadczam Bożej opieki, ale nie przez fałszywe cuda.
Zauważ, że w twojej opowiastce nie występuje żaden ksiądz
Sarkazm był dla pokazania tragedii jaką jest życie tego księdza.
Posted by w_isienka on 21 styczeń 2008, 10:36 at 10:36
Bóg działa niezależnie od tego czy jesteś czy nie jesteś księdzem. Uważasz, że w Twoim życiu to Bóg może działać, ale w życiu tego księdza to już nie????
“Bóg nie ma względu na osoby…”
Posted by andhy on 21 styczeń 2008, 12:28 at 12:28
@w_isienka: On nie ma, czego nie można powiedzieć o Jego wyznawcach.