Fot. Opiliones
Chociaż w sklepach mniejsze kolejki, to mimo to czuć wokoło “atmosferę świąt”. W pracy spowolnienie, w sąsiedztwie pustki, bo wszyscy w kościele klęczą na drodze krzyżowej. Ludzie od tego nie stają się lepsi. Wręcz przeciwnie – dochodzi religijna obłuda.
Te święta to jedna z dwóch obowiązkowych obecności katolika w kościele. Zupełnie jak kawa i wuzetka w Misiu. Co prawda większość nie bije się o Złotą Patelnię, ale mus to mus. Co najmniej dwa razy do roku trzeba zaliczyć mszę, żeby konta nie zablokowali. Zupełnie jak w Heyah.
Ludzie!
Bóg nie chce pustych rytuałów. Dla Boga liczy się to co macie w sercu, a nie na zewnątrz na pokaz dla rodziny i sąsiadów. Wobec tego co masz w sercu?
22 mar
Posted by Axanna on 13 maj 2008, 8:12 at 8:12
Moja katolicka rodzinka poniekąd msze zalicza dwa razy dziennie. Czy ja wiem, czy to takie puste – ten “ostry obłęd”
Posted by pingwin on 13 maj 2008, 20:00 at 20:00
Owszem – msze są puste, bo nie ma w nich Boga. To tylko przedstawienie teatralne.