
Myślicie, że czarownice dawno już wyginęły, albo spłonęły na stosie? Nic z tych rzeczy. Żyją w obecnych czasach i mają się dobrze. Jedyna różnica, to że na pozór nie odróżnisz ich od normalnych ludzi. Zaryzykował bym nawet stwierdzenie, że większość moich rodaków zajmuje się czarami na co dzień.
Przykłady można znaleźć dookoła siebie. Mnie zainspirował artykuł na Interii 360. Autorka wypisuje tam listę popularnych guseł. Brak mi tam jednak komentarza. Przedstawia bowiem suche fakty i stwierdza, że czary zdarzają się nawet jej. Pozwolę sobie opatrzyć to moim komentarzem.
Otóż czary to jedno z najgorszych i najniebezpieczniejszych narzędzi szatana. Posługuje się nimi w celu nawiązania kontaktu i sterowania ludźmi według jego widzimisię.
Czary są stare tak jak ludzkość. Ludzie odkąd byli zwiedzeni w Edenie przez diabła, mają skłonności do czarowania.
Nie udawajcie się do czarowników, ani do wieszczków, ani od nich rady szukajcie, abyście się od nich nie splugawili; Jam Pan, Bóg wasz. Księga Kapłańska 19:31
Ciekawą sprawą jest również to, że zasięganie rady u czarowników jest w Biblii nazwane cudzołóstwem!
Człowiek, który by się udał do czarowników, i do wieszczków, aby cudzołożył idąc za nimi, postawię twarz swoję rozgniewaną przeciwko niemu, i wytracę go z pośrodku ludu jego. Księga Kapłańska 20:6
Człowiek parający się czarami grzeszy obrzydliwie przeciwko Bogu. Czy zatem warto zajmować się diabelskimi praktykami zamiast po prostu zaufać Bogu w trudnej sytuacji?