Nie jestem wrogiem katolików

Czasem po komentarzach na tym blogu można odnieść wrażenie, że toczy się tutaj wojna religijna. Jednak żeby mogła trwać wojna, to muszą być wrogowie. Mam tutaj na myśli mnie i katolików, którzy co jakiś czas oskarżają mnie o “ataki” na swoją religię. Zapewniam więc was, że nie jestem waszym wrogiem!
Często pokazuję tutaj obłudę religii i działalność kleru katolickiego, co od razu jest odbierane jako “atak”. Ja tych informacji nie wysysam z palca. O większości z nich można bowiem poczytać na największych portalach internetowych. Staram się zawsze opierać na faktach, żeby podawać tylko wiarygodne informacje. Do tego staram się też popierać swoje tezy Słowem Bożym.
Owszem – nie podoba mi się papież i jego działalność. Nie jest on też moim autorytetem w żadnej sprawie. Ale to automatycznie nie oznacza, że jestem wrogiem katolików z tego powodu!
Chcę też dodać, że zjadliwe komentarze pod postami krytycznymi wobec katolicyzmu wcale mnie nie zrażają, a tylko utwierdzają, że to co robię jest słuszne.
Moim głównym celem nie jest krytyka katolicyzmu. Chcę jedynie pokazać wam, że tylko w Jezusie jest nadzieja i zbawienie – nie w waszej czy innej religii.


Omylny nieomylny papież

1347887265_a8a3c91297No i wyszło szydło z wora. Papież przyznaje się do pomyłki w sprawie lefebrystów. Zbuntowani katoliccy biskupi i członkowie “bractwa” Piusa-jakiegoś-tam nie chcą od lat podporządkować się papieżowi, co jest powodem ich odłączenia. Papież odkręca ich wyklęcie dokonane przez Jana Pawła II, po czym “bije się w piersi” – jak to określa portal TVN24. Cóż to się stało, że nieomylny papież przeprasza za swoją pomyłkę?? Czyżby jednak był omylny? Uprzedzę atak katolicki i wyjaśnię, że wg. definicji katechizmowej papież jest “nieomylny w sprawach wiary”. Ktoś powie, że sprawa lefebrystów jest “tylko organizacyjna”, ale czy an pewno? O ile wiem lefebrystom chodziło przy ich odejściu właśnie o “SPRAWY WIARY” – nie podobały im się m.in. “reformy” soborowe.

Uważne śledzenie wiadomości dostępnych w internecie mogło umożliwić poznanie tego problemu we właściwym czasie

To właśnie refleksja papieża w związku z jego pomyłką. Patrząc jednak z boku z pominięciem zasadności decyzji papieża widać, że jest on omylny jak każdy człowiek, wiec wiara w nieomylność papieża jest zwykłą bzdurą. Sam właśnie udowodnił całemu światu swoją pomyłkę, do której też publicznie się przyznał.
Fot. jkurittu


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.