Dobra Nowina dla każdego

Nadszedł już chyba czas, żeby powiedzieć wam o kilku sprawach, które są najważniejsze dla każdego człowieka. Ludzie od zawsze zastanawiają się nad sensem swojego istnienia, czy sensem życia. Moim zdaniem słusznie, bo każdy myślący poważnie o życiu tak właśnie powinien postąpić.
Myśli kim jestem, dlaczego żyję towarzyszą człowiekowi na codzień. Na swoje nieszczęście człowiek sam próbuje rozwiązać zagadkę swojego istnienia. Skutki czasem są opłakane.
Samo już to, że ludzie nie znaleźli rozwiązania tej zagadki mówi, że warto przestać wymyślać własne sposoby na życie.
Bardzo często, a nawet bym powiedział że najczęściej, przyczyną takich myśli są nasze problemy, niepowodzenia i porażki. Cały czas coś jest z nami nie tak. Tak można te myśli podsumować. Coś cały czas przeszkadza być nam dobrymi rodzicami, dobrymi Polakami, dobrymi mężami, żonami itd. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest i skąd się to bierze?
Po głębszym zastanowieniu wszystko wskazuje na nas- ludzi jako źródło tych problemów. Co ciekawe wszystko bierze początek w naszej duszy. To w sferze duchowej odbywają się wszystkie decyzje, podążanie dobrą albo złą drogą itp. Tutaj właśnie kochamy, nienawidzimy i też grzeszymy.
Sytuacja taka jest o tyle zła, że nie da się od niej uwolnić. Nie ma od tego odwrotu.
Jednym słowem jesteś grzesznikiem i twój grzech cię potępia.
Jeśli gdzieś w środku wierzysz, że istnieje Bóg, to ciśnie się pytanie- co on na to? Jak reaguje na to, że grzeszymy? Podoba mu się to czy nie? Daruje nam to, czy nie?
Słowo Boże mówi o tym wszystkim i tak podsumowuje prawdę o nas:

Albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej. List do Rzymian 3:23

Stąd wiemy, że nikt z nas nie jest bez grzechu.
Bardzo często ludzie sami chcą się usprawiedliwiać. Mówią, że jak mają jakieś grzechy, to Bóg im przebaczy „z urzędu”, albo mówią, że nie grzeszą wcale. Wymówek jest wiele, ale wiedz, że Bóg ich nie przyjmuje.

Oto odrzuciwszy sprawiedliwość Bożą, próbują na jej miejsce wprowadzić własną sprawiedliwość, nie poddając się sprawiedliwości Bożej. List do Rzymian 10:3

Nie pisałbym o tym wszystkim, gdyby nie ostrzeżenie, które odnajdujemy w Piśmie Św.

Albowiem zapłata za grzech jest śmierć; ale dar z łaski Bożej jest żywot wieczny, w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
List do Rzymian 6:23

Niestety zasługujemy za swoje grzechy na wieczne potępienie. To właśnie one obrażają Boga do tego stopnia, że wyznaczył za to tak okrutną karę. Od tego nie ma odwrotu, z jednym wyjątkiem.
Wyjatkiem tym jest zbawienie od grzechów. Bóg może darować ci twoje występki i jest gotów je zapomnieć na zawsze. Mało tego- gotów jest nie potępiać cię, a nawet wysłać do nieba po śmierci.
Bóg ma przy tym warunek dla ciebie- musisz pokutować (odwrócić się od grzechu) i uwierzyć w to, że śmierć Jezusa Chrystusa jest w stanie zgładzić twoje grzechy.

Każdy bowiem, kto by wzywał imienia Pańskiego, zbawiony będzie. List do Rzymian 10:13

Śmierć Pana Jezusa Chrystusa na krzyżu to jedyna droga do nieba i jedyny sposób na zbawienie od potępienia. Jeśli nie chcesz skończyć w piekle pomyśl proszę o tym co napisałem i zastanów się co się z tobą stanie po śmierci. Chcesz być w piekle czy w niebie z Bogiem?

Reklamy

37 thoughts on “Dobra Nowina dla każdego

  1. ateista

    Nie ma to jak podporządkowywać swoje życie książce, która została napisana 2 tys. lat temu przez nie wiadomo kogo 🙂 A Chrystus pewnie się w grobie przewraca, tak spaczyli jego osobę. Ja mam, pingwinku, niebo tutaj, na Ziemi, i mam zamiar się nim cieszyć aż po życia kres. Ty sobie je zmarnujesz a po śmierci nie zasiądziesz w niebie z bogiem bo…będziesz martwy(sic!).

    Open your minds!

  2. salydus

    Powiem tak: NIE WIESZ O CZYM PISZESZ.
    Teoretyzujesz nie otarłszy się nawet
    Prawdę. Jesteś jak ślepiec rozprawiający
    o głębi błękitu – możesz ładnie bajać,
    ale nic ponad to!

  3. tolas

    Witam! Szkoda że wcześniej nie trafiłem na twojego bloga. Pierwszy wpis jaki przeczytałem i trafiasz do moich rss. Szkoda, że ludzie którzy inaczej myślą nie mają ani jednego argumentu na potwierdzenie swoich przekonań. Szkoda bo zabija to dialog.

  4. ateista

    Nie mamy argumentów? Poczytajcie „Boga urojonego” Richarda Dawkinsa. Wszystkie WASZE argumenty są tam konstruktywnie obalone. Nie będę się wdawał w szczegóły bo nie chcę rozmyć wizerunku książki. Chyba, że jesteście do tego stopnia zindoktrynowani by nie kupić „szatańskiej” książki. Jeśli by się tak zdarzyło, mogę wdać się w indywidualną dyskusję z kimkolwiek kto boi się prawdy.

  5. tolas

    Tak się składa, że oglądałem i słuchałem wystąpień Dawkinsa i wielu innych ewolucjonistów. Ewolucja nie wyklucza istnienia Boga, to moje widzenie świata. Dawkins nie przekonał mnie nigdy swoim pysznym podejściem z góry zakładającym swoją rację. Jeżeli, więc masz coś do powiedzenia na temat swojego punktu widzenia ( a nie na temat tego co przeczytałeś/aś w książce jakiegoś ateisty ) to słuchamy.

  6. Parias

    Nie potępiam Chrześcijaństwa, ale skorzystam z okazji by przedstawić swoje poglądy:

    „Bóg ma przy tym warunek dla ciebie- musisz pokutować (odwrócić się od grzechu) i uwierzyć w to, że śmierć Jezusa Chrystusa jest w stanie zgładzić twoje grzechy. (…) Śmierć Pana Jezusa Chrystusa na krzyżu to jedyna droga do nieba i jedyny sposób na zbawienie od potępienia”

    Czynienie dobra jest sprawą oczywistą, do tej trzeba dążyć niezależnie od wyznania, z tą śmiercią Jezusa już jest inaczej.
    Pierwsza sprawa: Dlaczego Bogu tak bardzo zależy na naszej wierze w Niego? Czy po to zostaliśmy stworzeni, żebyśmy go chwalili i wierzyli w jego zwierzchnictwo, miłosierdzie itd.? Myślę, że tu bardziej chodzi o bycie dobrym człowiekiem niż o wyznanie wiary. Kto prędzej pójdzie do nieba? Bogobojny grzesznik, który świadomie był świnią dla innych ludzi, czy może osoba, która czyniła dobro innym a Bóg jej zbytnio nie obchodził? Jeśli Bóg istnieje to spotkam się z nim po śmierci, do tego czasu nie będę się zajmował gdybaniem czy On w ogóle istnieje.
    Druga sprawa: osobiście nie chcę wybaczenia swoich grzechów, chcę tylko drugiej szansy, by naprawić swoje błędy. Bo co z tego, że mi Bóg wybaczy, jak ktoś przeze mnie będzie dalej cierpiał? Błędy nie są po to, by zostały zapomniane lecz po to, by umacniały w życiu poprzez możliwość wyciągnięcia wniosków. Bóg nie jest mi potrzebny do czynienia dobra drugiemu człowiekowi.
    Tak przy okazji: Nie, nie zależy mi na własnym zbawieniu, dla mnie ważniejsze jest szczęście innych. Pójście do nieba kiedy inni dookoła cierpią wydaje mi się trochę samolubne, bo człowiek jest motywowany za życia do przejmowania się tylko własnym losem. Przez to ludzie nie patrzą na zło otaczającego świata i nie chcą go zastąpić dobrem, bo i po co? Niech sobie inni cierpią. Dla mnie niebo jest zbędne, zastępuje mi je radosny uśmiech drugiego człowieka.

    Do pana Salydus: Nie, to Ty nie masz racji! Czemu? Bo nie! Samymi tezami mało kogo można przekonać, jednak wiele osób chętnie pozna tok myślenia, który przyczynił się do postawienia takiej tezy.

    Do pana Ateista: Odbieram Biblię jako zwykłą książkę, nie oznacza to jednak, że wszystkie treści w niej zawarte to bzdury. Przykładowo w Nowym Testamencie nie była ważna dla mnie idea syna bożego, lecz to, że człowiek imieniem Jezus pokazał swoją miłość do wszystkich ludzi i za swoje poglądy z dumą poszedł na śmierć. Dla mnie nie jest ważny Bóg, najpiękniejsze jest czynienie dobra dla drugiego człowieka.

    „Ja mam, pingwinku, niebo tutaj, na Ziemi, i mam zamiar się nim cieszyć aż po życia kres.”

    Owszem, może i ma pan niebo na Ziemi, ale czy zastanowiłeś się kiedyś nad tym, że nie każdy tak ma? Przejmowanie się swoim losem to wg mnie pewnego rodzaju egoizm. Dlaczego? Bo pana obecna sytuacja życiowa w częściowej mierze zależy od przypadku, a przypadek nie jest równy dla wszystkich. Człowiek po to ma rozum, by go wyrównać.

    Tyle ode mnie, pozdrawiam.

  7. Serpens

    Siedem grzechow glownych:

    1. pycha (Superbia)
    2. chciwość (Avaritia)
    3. nieczystość (Luxuria)
    4. zazdrość (Invidia)
    5. nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu (Gula)
    6. gniew (Ira)
    7. lenistwo (Acedia)

    Czyli jedna wielka bzdura

    Idea grzechu to jedynie narzedzie kontroli. Wedlug kosciola grzeszymy kiedy pozadamy, obrzeramy sie, jestesmy zli czy leniwi itd. A przeciez to sa tylko elementy ludzkiej natury. Zakazujac tego od czego nikt nie jest wstanie sie calkowicie uwolnic kosciol stworzyl idealne narzedzie do podporzadkowania sobie rzeszy „wiernych” a tak naprawde zastraszonych i zagubionych ludzi.
    Na szczescie w normalnych krajach kosciol i religia zanika w coraz to szybszym tempie. Pozostaje przy nadzieji ze i w Polsce wladza ksiezy zostanie przykrocona i czarny rezim padnie.

  8. tolas

    Bardzo ciekawy głos Parias.

    Dlaczego Bogu tak bardzo zależy na naszej wierze w Niego?

    Wyobraź sobie jak byś się czuł gdyby twoje dziecko odwróciło się od ciebie i powiedziało: Ten który dał mi życie jest nieważny, przecież ktoś inny mnie wychował do czynienia dobra.

    Niestety nikt z nas nie jest wolny od grzechu, ale każdy który słyszał naukę Chrystusa ma wybór – wiara w Boga i walka z grzechem tak jak On nakazał w Biblii, lub jakaś własna filozofia dobra. Wybór należy do nas.

    Jeżeli nie podejmiesz trudu wiary w Boga i w jego miłość jaką okazał umierając za ciebie nie możesz walczyć z grzechem, przynajmniej w rozumieniu biblijnym. Ja niestety nie znam Biblii do tego stopnia jak autor wpisu. Myślę że pingwin mógłby coś więcej na ten temat powiedzieć.

    Niestety nikt z nas drugiej szansy nie dostanie, ale w naukach Chrystusa chodzi nie tylko o żal za grzech, zadośćuczynienie, ale także o umiejętność wybaczania tym którzy przeciw nam zgrzeszyli.

  9. tolas

    Serpens, wytłumacz nam, biednym i zastraszonym, w jaki sposób Kościół odbiera nam resztki wolnej woli ? W jaki sposób się to objawia ?

  10. Parias

    „Wyobraź sobie jak byś się czuł gdyby twoje dziecko odwróciło się od ciebie i powiedziało: Ten który dał mi życie jest nieważny, przecież ktoś inny mnie wychował do czynienia dobra.”

    Bo relacja rodzic-dziecko wg mnie nie powinna być budowana na stwierdzeniu: „Ja sprawiłem, że przyszedłeś na świat, dlatego powinieneś mi być wdzięczny, mnie słuchać itd.”. Rodzic powinien być również serdecznym przyjacielem utrzymującym bliski kontakt z dzieckiem. Ale ten przykład sprowadza się do osób ziemskich, materialnych. Boga nie widziałem, jeśli jest to się z nim po śmierci spotkam, wtedy sobie z nim trochę pogadam.

    Owszem, nie jestem Chrześcijaninem, mimo to jakimś cudem nadal mogę stronić od grzechu- staram się jak mogę nie czynić zła, pomagam bezinteresownie innym ludziom. Przez grzech rozumiem czyny, które są szkodliwe dla pozostałych istot żywych na Ziemi i środowiska.

    Nie wiem jak zrozumiał pan pojęcie drugiej szansy, jednak mi tu chodziło o możliwość naprawiania na bieżąco swoich błędów, np. zrobiłem coś źle, ogromnie żałuję i teraz staram się to naprawić i nie popełnić więcej tego samego błędu.

    Wybaczanie innym ludziom jest tak oczywiste, że pominąłem to w swoich wywodach. Nie potrafię się długo gniewać na ludzi, nie ma żadnej winy, której bym komuś nie wybaczył. Jednakże wybaczenie nie jest tu najważniejsze, chodzi o to, by nie zamazywać błędu, ale go zobaczyć, zrozumieć, poprawić i omijać go szerokim łukiem.

    Do pana Serpensa:

    1. Pycha- prosty przykład. Ktoś komuś udowadnia że nie ma racji, jednak źle myślący człowiek nie chce tego przyznać, bo jak to może być że on może się mylić? Nie wydaje mi się, żeby to było pozytywne.

    2. Chciwość- chęć dorobienia się kosztem innych osób jest jak dla mnie nie na miejscu. Zamiast myśleć nad kupnem piątego samochodu może byś przez chwilę pomyślał o tym, że wielu ludzi nie ma ani jednego i możesz coś z tym zrobić?

    4. Zazdrość- jeśli chodzi o zazdrość materialną to jest to spowodowane wg mnie gospodarką rynkową, gdyby każdy miał po równo to by drugiemu nie zazdrościł, bo mógłby mieć to samo. W tym przypadku zazdrość jest następstwem bzdurnych praw gospodarczych a nie naturą człowieka. Jeśli chodzi o zazdrość psychiczną, że ktoś np. jest taki zdolny a druga osoba ma ogromne problemy z nauką to sprawa wygląda inaczej. Obecnie ludzie myślą, że edukacja jest kluczem do wszystkiego, jednakże to stwierdzenie jest dalekie od prawdy. Wiedza nie zastąpi Ci wszystkiego, jeśli nie będziesz naukowcem to możesz być artystą.

    5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu- patrz pkt 2, zmień samochód na jedzenie.

    6. Gniew- zguba ludzi, kończy się fatalnie dla obu stron. Z niego rodzi się nienawiść między ludźmi. Nie chodzi o to, żeby komuś dokopać za jakąś złą rzecz, trzeba umieć wybaczać. No i często rodzi się właśnie z pozostałej szóstki grzechów głównych.

    7. Lenistwo- osobiście uznaję to za marnowanie swoich własnych możliwości i ludzi, jest do dla mnie dziwna bariera, z którą walczę jak tylko mogę. Lenistwo nie daje żadnych korzyści, jedynie powstrzymuje mnie od wykonywania innych czynności, które mogą być dla innych i/lub mnie korzystnych.

    Pkt 3 ominąłem, ponieważ temat jest bardzo rozległy i nie mam żadnego rozbudowanego zdania na ten temat. Osobiście bardziej jestem nastawiony na czystość niż nieczystość.

  11. Serpens

    zgadzam sie z Pariasem – z przekonania jestem ateista i zdecydowanym przeciwnikiem jakielkolwiek religii ale w swoim zyciu staram pomoc wszystkim ktorym pomoc moge i nie krzywdzic nikogo. Jesli przez moja pyche, zazdrosc, gniew itd mialbym kogos skrzywdzic to na pewno bede od tego stronil. jesli sie jednak mi zdarzy zawrzec ze zlosci i kogos obrazic czy tez zaaplikkuje sobie dawke przyjemnosci masturbujac sie to na pewno nie bede sie czul winny i na pewno nie bede szukal rozgrzeszenia – kazdy z grzechow glownych defininowanych przez kosciol jest nie do uniknienia w przypadku normalnego czlowieka.
    Odpowiadajac Tolasowi – pojecie grzechu prowadzi do poczucia winy a to z kolei prowadzi do uzaleznienia od osoby czy tez instytucji ktora od tego poczucia winy moze nas uwolnic. Tak wlasnie dziala kosciol – straszenie pieklem, napietnowanie uczuc ktorych nik nie jest w stanie stlumic to zwykly terroryzm. Efekt – tysiace ludzi zyje w poczuciu winy i zasuwa do kosciola sie wyspowiadac.
    Z drugiej strony wielu znanych mi „dobrych katolikow” naduzywa wszelkich uzywek, obrazajac przy tym kazdego kto sie nawinie, pieprzy sie jak kroliki z kimkolwiek popadnie. Gdy sie kiedys tego i owego zapytalem jak to usprawiedliwiaja w oczach religii ktora maja tak wiernie podazac uslyszalem – wiem ze robie zle – ale przeciez moge sie wyspowiadac. To ja juz wole byc ateista i zyc godnie niz zyc jak swinia wiedzac ze moge pozniej szukac „wybaczenia”
    Krotko mowiac cala idea grzechu jest mocno naciagnieta.

  12. Parias

    „Gdy sie kiedys tego i owego zapytalem jak to usprawiedliwiaja w oczach religii ktora maja tak wiernie podazac uslyszalem – wiem ze robie zle – ale przeciez moge sie wyspowiadac.”

    To, że ktoś myśli, że spowiedź zwalnia z odpowiedzialności swoich czynów jest w błędzie. Radzę zapoznać się z ustalonymi przez Kościół warunkami dobrej spowiedzi: Rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, spowiedź szczera, zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Mówisz, że idea grzechu jest mocno naciągnięta, nie zgodzę się z tym. To ci „dobrzy katolicy” ją naciągają do oporu. Jednak nie uważam, że to ich wina. Tak naprawdę to czym jest grzech i kiedy zostanie on odpuszczony miałem na religii w liceum. Myślę, że jeśli już mają być takie lekcje w szkołach to wydaje mi się, że priorytetową sprawą jest omówienie podstawowych definicji takich jak grzech już w podstawówce, żeby później ludzie nie dopowiadali sobie różnych rzeczy.

    „jesli sie jednak mi zdarzy zawrzec ze zlosci i kogos obrazic (…) to na pewno nie bede sie czul winny…”

    Ja to widzę troszkę inaczej, niemiłe słowa mogą tę osobę zranić, a ja ranić ludzi nie lubię. Czyli idąc dalej moją logiką- jest to negatywne dla innych, a to oznacza że trzeba tego unikać, a jeśli się kiedykolwiek coś takiego zdarzy to wypada poprawić swój błąd, np. jakoś się tej osobie zrekompensować.

    „kazdy z grzechow glownych defininowanych przez kosciol jest nie do uniknienia w przypadku normalnego czlowieka.”

    Owszem, nie unikniesz kompletnie tych grzechów, jednakże możesz ograniczyć styczność z nimi do minimum. Tu raczej chodzi o to, żebyś wiedział, czym możesz skrzywdzić drugą osobę, że takie postępowania są złe i żebyś starał się ich nie popełniać.

  13. pingwin Autor wpisu

    Do ateisty:
    teista czyta Dawkinsa, chrześcijanin Biblię. Obydwaj ufają, że to co czytają to prawda. Przy czym treść obu książek jest bardzo różna. To oznacza, że jedna z nich się myli. Różnica w treści polega na tym, że wypociny Dawkinsa są omylne, bo Dawkins jest omylny. Dlatego nie należy mu ufać. O ufaniu człowiekowi czytamy w Księdze Jeremiasza:
    „Tak mówi Pan:Przeklęty mąż, który ufa w człowieku, i który pokłada ciało ramieniem swojem, a od Pana odstępuje serce jego.” Jeremiasza 17:5
    Autorem Biblii jest Bóg, który się nie myli, dlatego mam do niego pełne zaufanie, bo skoro się nie myli to mogę mieć pewność że to co czytam to prawda. Na Dawkinsa szkoda mi czasu.
    Do Tolasa:
    Owszem- ewolucja nie wyklucza istnienia Boga, ale Bóg wyklucza istnienie ewolucji :-).
    Do pariasa:
    Gdyby Bóg patrzył na to jaki jesteś dobry to Jezus nie musiałby umierać. Podsumowując w skrócie twoją wypowiedź- hołdujesz teorii, że człowiek jest z natury dobry. To by znaczyło, że nie ma skłonności do grzechu i nie potrzebuje zbawienia. Prawda jest jednak inna.
    Ty wierzysz w Boga, którego sam wykreowałeś. Przypasowałeś go do swojego życia i tak sobie wierzysz. Niestety to jest kompletna bzdura.
    „Czyń dobro”- tak mówi prawie każda religia o której słyszymy. To szatańska sztuczka, która ma na celu odwrócenie uwagi od problemu.
    Do Serpensa:
    Te „elementy ludzkiej natury” to właśnie grzechy. Wybielanie ich jest niestety naszą specjalnością. Od władzy i działalności kościoła katolickiego odcinam się. Nie jest to ten do którego uczęszczam. Katolicy niech sobie z nim radzą.

  14. ateista

    Do pingwina:

    Autorem Biblii jest bóg? A ja myślałem, że napisali ją m.in. Marek, Jan, Mateusz, Łukasz itp., czyli ludzie, więc i Biblia jest omylna 🙂 Nie mówiąc już o tym, że jej treść została kilka razy zmieniona (w jakim stopniu – niewiadomo, bo Kościół nie pozostawił pierwotnych i wielu alternatywnych historii o Jezusie, ale wiadomo np (takich przykładów można podać wiele), że w kilku pierwszych wiekach kult kobiety stał na równi z kultem mężczyzny – Jezusa, ach ten seksistowski Kościół).

    „Na Dawkinsa szkoda mi czasu” No i „szkoda”, bo ja przeczytałem i Biblię i wywody przedstawiające rzeczywistość w zupełnie innym świetle. To ty jesteś teraz na mniej uprzywilowanej pozycji, bo nie widzisz, nawet nie chcesz widzieć drugiej strony medalu. Jeszcze raz powtarzam: szkoda.

    „Do Tolasa:
    Owszem- ewolucja nie wyklucza istnienia Boga, ale Bóg wyklucza istnienie ewolucji :-).”
    Pozwolę sobie również odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli ewolucja dokonuje się na naszych oczach, to co wtedy? Musimy uznać, że wszystkie badania, obserwacje, wnioski są błędne i uznać że nowopowstały gatunek został miesiąc temu stworzony przez boga? Twoim też zdaniem cały świat został stworzony 4 czy tam 6 tys. lat temu? No comments.

    Do Pariasa:

    Ja również odbieram Biblię jako zwykłą książkę, ale ubolewam, że dla większej części ludzie na świecie to „święta księga”, która wyznacza im sposób postępowania. Przykładowo, jeśli jakaś grupa niezależnych naukowców z różnych krajów po wielu latach badań dojdzie to porozumienia w kwestii np wieku Ziemi czy Świata, a jakiś byle katolik to zaneguje, powołując się na Biblię, to mnie krew zalewa. Albo kwestia używania prezerwatyw. Cała afryka cierpi na AIDS bo co? Bo papież zabronił ich używania. Nieważne, że dzieci rodzą się chorę i umierają w męczarniach, nie, ważne jest to, co napisane w Biblii.
    Wielu ludzi (tych bardziej liberalnych i postępowych) dostrzega wady religii, jednak nie chce jej do końca unieważniać, bo to dzięki np Jezusowi wiemy co dobre, a co nie. Ale skąd on wiedział co jest dobre a co nie? Chrystus ustanowił jedynia moralność wierzących, a ta w wielu przypadkach nie jest najlepsza dla dobra ludzkości. Determinuje ich jedynie do chodzenia do Kościoła, zapominania o swoich grzechach (o cholera, okłamałem mamę, ale spoko, pójdę do konfesjonału i będzie po sprawie), obrony wiary itp. Poza tym, w świetle ostatnich badań naukowych, które unieważniły wyłączność Boga na ustanawianie moralności, a przypisały jej pochodzenia mózgowi, ostatnie „za” dla religii staje się nieistotne. Otóż powstanie moralności, tak jak i innych ludzkich cech, da się wytłumaczyć. Ponownie polecam książkę Dawkinsa 🙂

    Co do tego nieba, to nie zostałem do końca dobrze zrozumiany. Nie miałem na myśli własnej sytuacji materialnej czy społecznej, a założenia, z jakiego wychodzą wierzący. Ich zdaniem po śmierci pójdziemy do nieba (swoją drogą sami nie mają pojęcia do jakiego nieba), tylko jeśli w trakcie życia będziemy postępować wg zasad ustanowionych przez boga. I wychodzi na to, że „marnują” sobie życie. Bo nie mamy pewności, co się stanie po śmierci, a prawdopodobieństwo istnienia nieba jest moim zdaniem znikome. Skoro więc za sprawą przypadku istniejemy, to powinniśmy wykorzystać ten przypadek i „korzystać” z życia (nie egoistycznie, co mi zarzucił Parias), nie ograniczając się Biblią.

  15. Parias

    Do pana Pingwin:

    „Różnica w treści polega na tym, że wypociny Dawkinsa są omylne, bo Dawkins jest omylny. Dlatego nie należy mu ufać. O ufaniu człowiekowi czytamy w Księdze Jeremiasza (…) Autorem Biblii jest Bóg, który się nie myli, dlatego mam do niego pełne zaufanie, bo skoro się nie myli to mogę mieć pewność że to co czytam to prawda.”

    Tylko że to, kto ma rację jest postrzegane inaczej przez osobę wierzącą i niewierzącą. Na siłę nie ma co komu narzucać własnych poglądów, można je prezentować, ale bez kłótni i sporów o bliskość do prawdy. Istnienie Boga, życie pozagrobowe itd. nie są do udowodnienia, więc jednoznacznie nie można określić prawdy z namacalnymi dowodami, które nie będą pozostawiać wątpliwości. Dlatego odpuszczam sobie myślenie o „co po śmierci” i „kto mnie stworzył”, koncentruję się zaś na tym jak mogę pomóc innym.

    „Podsumowując w skrócie twoją wypowiedź- hołdujesz teorii, że człowiek jest z natury dobry. To by znaczyło, że nie ma skłonności do grzechu i nie potrzebuje zbawienia.”

    Jedno wielkie nieporozumienie. Człowiek grzeszy, ale nie uważam, że potrzebuję rozgrzeszenia przez osoby trzecie- wolę ponaprawiać swoje błędy, wydarzenia z przeszłości niech zostaną w moim sercu i niech mi przypominają o tym co źle zrobiłem. A myślenie nad tym czy człowiek z natury jest dobry czy zły to strata czasu, lepiej myśleć nad tym co robić, by być dobrym dla innych.

    „Ty wierzysz w Boga, którego sam wykreowałeś. Przypasowałeś go do swojego życia i tak sobie wierzysz. Niestety to jest kompletna bzdura.”

    Raz, mam swój pogląd na Boga, mianowicie nie będę myślał o sprawach boskich, póki żyję. Za życia ludzkiego będę żył dla ludzi, nie dla boga.

    ” “Czyń dobro”- tak mówi prawie każda religia o której słyszymy. To szatańska sztuczka, która ma na celu odwrócenie uwagi od problemu.”
    Przekładasz swoje zbawienie nad dobro ludzkie? Moje zbawienie mnie nie obchodzi, chcę by innym było lepiej.

    do pana Ateista

    „Autorem Biblii jest bóg? A ja myślałem, że napisali ją m.in. Marek, Jan, Mateusz, Łukasz itp., czyli ludzie, więc i Biblia jest omylna”

    Mnie zawsze uczono, że Biblia jest tworem natchnionym przez Boga i pisanym przez ludzi. Dla Chrześcijan zawartość jest boska, dla innych ludzka.

    „Nie mówiąc już o tym, że jej treść została kilka razy zmieniona (w jakim stopniu – niewiadomo, bo Kościół nie pozostawił pierwotnych i wielu alternatywnych historii o Jezusie, ale wiadomo np (takich przykładów można podać wiele), że w kilku pierwszych wiekach kult kobiety stał na równi z kultem mężczyzny – Jezusa, ach ten seksistowski Kościół).”

    Dla kogoś, kto zgadza się z obecną zawartością Biblii myślę, że ewentualne zmiany nie są istotne. Z drugiej strony może ciekawić przesłanie i zawartość pierwotnej wersji, o ile ta teoria jest w ogóle prawdziwa. Kto będzie chciał wierzyć w obecną Biblię będzie wierzył, kto w redagowanie treści przez Watykan też będzie w to wierzył i jeden drugiego raczej nie przekona.

    „bo ja przeczytałem i Biblię i wywody przedstawiające rzeczywistość w zupełnie innym świetle.”

    Prawidłowe podejście, dobrze jest się zaznajomić z jak największą wersją poglądów i samemu ocenić jak jest naprawdę. Dlatego w mojej kolejce lektur po Biblii czekają Mahabharata (o ile dobrze pamiętam prawidłową pisownię), Biblia Szatana, Koran. Jak przeczytam to pewnie pójdę dalej w tym kierunku.

    „Ja również odbieram Biblię jako zwykłą książkę, ale ubolewam, że dla większej części ludzie na świecie to “święta księga”, która wyznacza im sposób postępowania.”

    Każdy wierzy w to, co chce, nie wolno tego zabronić. A że takie przekonania ma większość ludzi to nie widzę w tym aż takiego zła. Po prostu wielu się z tym zgadza i tyle. Ani Ty, ani ja, ani nikt nie musi na siłę się z tym zgadzać, ma wybór i każdy go podejmuje jak chce.

    „Przykładowo, jeśli jakaś grupa niezależnych naukowców z różnych krajów po wielu latach badań dojdzie to porozumienia w kwestii np wieku Ziemi czy Świata, a jakiś byle katolik to zaneguje, powołując się na Biblię, to mnie krew zalewa.”

    Nic tylko pozostaje opublikować badania bądź co bądź naukowe, ten kto będzie chciał wierzyć nauce ten będzie wierzył.

    „Cała afryka cierpi na AIDS bo co? Bo papież zabronił ich używania. Nieważne, że dzieci rodzą się chorę i umierają w męczarniach, nie, ważne jest to, co napisane w Biblii.”

    Papież jest ważną postacią dla Katolików. Jeśli ktoś jest Katolikiem to postępuje zgodnie z rozporządzeniami z Watykanu. To, że ktoś wierzy to jego sprawa, za śmierć ludzi w Afryce nie należy winić władz kościelnych, lecz rodziców, którzy dopuszczają się do rodzenia dzieci w takich warunkach. W sumie to nie należy winić, należy pomóc opanować trudną sytuację gospodarczą.

    „Wielu ludzi (tych bardziej liberalnych i postępowych) dostrzega wady religii, jednak nie chce jej do końca unieważniać, bo to dzięki np Jezusowi wiemy co dobre, a co nie. Ale skąd on wiedział co jest dobre a co nie? Chrystus ustanowił jedynia moralność wierzących, a ta w wielu przypadkach nie jest najlepsza dla dobra ludzkości. Determinuje ich jedynie do chodzenia do Kościoła, zapominania o swoich grzechach (o cholera, okłamałem mamę, ale spoko, pójdę do konfesjonału i będzie po sprawie), obrony wiary itp.”

    Jezus ustalił moralność chrześcijańską, z którymi zgadzają się Chrześcijanie. Jeśli ludziom zależy na ustaleniu lepszych zasad moralności niech to zrobią, nikt im nie broni trochę zaczerpnąć z moralności chrześcijańskiej. Nie można unieważnić dane religii, ona będzie istnieć dopóki będą wierni. Może ona tylko zniknąć, gdy znajdzie się dla niej odpowiednik bardziej pasujący wierzącym. Tak poza tym, czy ja coś przeoczyłem, czy w Ewangeliach w ogóle nie padają słowa Jezusa na temat chodzenia do kościoła?

    „Poza tym, w świetle ostatnich badań naukowych, które unieważniły wyłączność Boga na ustanawianie moralności, a przypisały jej pochodzenia mózgowi, ostatnie “za” dla religii staje się nieistotne.”

    Tak jak powiedziałem, jedni wierzą w badania naukowe, inni w co innego

    Co do nieba, jeśli nie myślisz egoistycznie to najmocniej przepraszam, źle zrozumiałem.

    „Ich zdaniem po śmierci pójdziemy do nieba, tylko jeśli w trakcie życia będziemy postępować wg zasad ustanowionych przez boga. I wychodzi na to, że “marnują” sobie życie. Bo nie mamy pewności, co się stanie po śmierci, a prawdopodobieństwo istnienia nieba jest moim zdaniem znikome. Skoro więc za sprawą przypadku istniejemy, to powinniśmy wykorzystać ten przypadek i “korzystać” z życia, nie ograniczając się Biblią.”

    Nie rozumiem, mógłby pan bardziej sprecyzować o co chodzi z pojęciami „marnują sobie życie” i „korzystać z życia, nie ograniczając się Biblią”?

  16. ateista

    Do Pariasa:

    Z twoich wypowiedzi (tudzież odpowiedzi) wynika jednoznacznie, że doceniasz wartości, jakie przekazuje Pismo Święte. I ja je doceniam (aczkolwiek jeśli zastanowić by się bardziej nad tą kwestią, to biblijny bóg w ST to jednym słowem rzeźnik a nowotestamentowy Jezus to masochista, wszystko opiera się na interpretacji odpowiednich fragmentów, a jak ta interpretacja zachodzi? no właśnie, to jest nasza „moralność”, szerzej o moralności w Biblii w „Bogu urojonym”:)), jednakże bardziej interesuje mnie to, jaki bezpośredni wpływ ma na ludzi ów przekaz. Twierdzi Pan, że „w Ewangeliach w ogóle nie padają słowa Jezusa na temat chodzenia do kościoła”. Racja. Ale co z tego skoro człowiek nie chodzący do kościoła np na wsi (stosuję tu duże uogólnienie, ale odpowiadające rzeczywistości, wiem z autopsji) staję się „wyrzutkiem”, niemoralnym „opętanym”. Nie mówiąc już o wojnach na tle religijnym, które mają miejsce teraz (!) w wielu miejscach na świecie. I nikt nie powie „wojna religijna” tylko jakieś „czystki etniczne” czy coś w tym stylu. Poruszyłem tutaj kolejny temat opisywane przez Dawkinsa, a mienowicie niesamowite miejsce religii w dzisiejszym świecie. Wszak większe oburzenie sprawi stwierdzenie „twój bóg jest idiotą” niż „twoja mama to stara głupia krowa”.

    „To, że ktoś wierzy to jego sprawa, za śmierć ludzi w Afryce nie należy winić władz kościelnych, lecz rodziców, którzy dopuszczają się do rodzenia dzieci w takich warunkach.”
    Religia ważniejsza od własnej rodziny…?

    „W sumie to nie należy winić, należy pomóc opanować trudną sytuację gospodarczą.”
    Nie należy winić? Bo co? Bo papież jest nieomylny? A co to on ma jakąś linię telefoniczną, która go łączy bezpośrednio z bogiem? Nie! Papież jest człowiekiem i jego działania mogą być tak samo omylne jak moje, twoje, czy prezydenta. Rola papieża to utrzymanie przy kościele jak największej liczby wiernych, ot co. Jeśli chodzi o sytuację gospodarczą to świat robi co może (to chyba za dużo powiedziane, ale w tej kwestii są podejmowane działania na rzecz poprawy sytuacji gospodarczej w Afryce), lecz w kwestii religii – nic. Bo religia to wielkie tabu. I jeśli przez papieża dzieci w Afryce rodzą się z AIDS to, do cholery jasnej, powiedzmy to głośno! Może to i jest ich sprawa, ale tyle Pan pisał o czynieniu dobroci, że właśnie odpowiednia reakcja na tę sytuację przyczyniłaby się do szerzenia pomocy. Nie rozumiem skąd się bierze ta wielka tolerancja dla religii. Pan Parias w głębi chyba też jest strasznie bogobojny, skoro nie odważy się powiedzieć ani słowa przeciw, mimo że widzi co się dzieje.

    „Nie rozumiem, mógłby pan bardziej sprecyzować o co chodzi z pojęciami “marnują sobie życie” i “korzystać z życia, nie ograniczając się Biblią”?”
    Nawiązując jeszcze raz do sytuacji w Afryce, jednym z wielu problemów, które stoją na przeszkodzie, by ową sytuację poprawić, jest postawa tamtejszych ludzi. Ludzi, którzy zamiast do przybyłego wyspecjalizowanego lekarza wolą się udać do miejscowego szamana (to przykład). To jest ograniczenie, gdyż nie są oni świadomi tego co czynią, a są przekonani o swojej racji, bo to zostało im wpojone do głowy (zakładając, że lekarz ma większe szanse wyleczenia chorego niż szaman). Można podać wiele takich przypadków odnośnie chrześcijaństwa, jednak nie są one tak rażące, bo religia ta jest co jakiś czas „modyfikowana” przez „nieomylnych” papieży. Jednym z takich przykładów jest Pan pingwin, dla którego czytanie Dawkinsa „to szkoda czasu”, dlatego, że wychodzi z założenia o jego omylności. Religia w tym wypadku eliminuję po prostu inne drogi poznania niż Pismo Święte. Proszę spojrzeć wokół, ilu ludzi uznaje ewolucję, a ilu twierdzi że świat powstał 6 tys. lat temu? Powie Pan, że ich sprawa. Owszem, ich. Ale jeśli ci ludzie mają wpływ na rządzenie państwem, edukację dzieci to coś się we mnie zaczyna burzyć. Szkoda, że w Panu nie.

    „Dla kogoś, kto zgadza się z obecną zawartością Biblii myślę, że ewentualne zmiany nie są istotne.”
    Śmiem twierdzić, że, będąc ateistą, znam Pismo Święte lepiej niż niejeden glęboko wierzący. I jeśli ten fundamentalista, tudzież nawet „umiarkowanie” wierzący, żyje stosując zasady zawarte w książce, której treść i interpretacja były i są modyfikowane, i będąc przekonanym o jej nieomylności, to to jest ograniczenie.

  17. Parias

    Do pana Ateista

    „Ale co z tego skoro człowiek nie chodzący do kościoła np na wsi staję się “wyrzutkiem”, niemoralnym “opętanym”. Nie mówiąc już o wojnach na tle religijnym, które mają miejsce teraz w wielu miejscach na świecie. I nikt nie powie “wojna religijna” tylko jakieś “czystki etniczne” czy coś w tym stylu.”

    Katolicy ustanowili takie coś jak chodzenie do kościoła itd, mieli do tego prawo. Jednak w nie wszystkich odłamach Chrześcijaństwa takie coś funkcjonuje. I jeśli kogoś się traktuje jak wyrzutka i opętanego tylko i wyłącznie za swój pogląd to jest tu coś nie tak. I jeśli jakaś religia pozwala swoim wiernym na potępianie w ten sposób innych ludzi to także coś tu jest nie tak. Konflikty religijne to dla mnie kompletna bzdura, nikt nie ma prawa i nie będzie go miał do zmuszania innych żeby wierzyli w inną religię. Szerzenie religii jest dobre, ale w warunkach pokojowych bazowanych na dyskusji.

    „Religia ważniejsza od własnej rodziny…?”

    Nie chodzi o to, zostałem chyba źle zrozumiany. Człowiek ma swój rozum, jeśli utożsamia się z jakąś religią to akceptuje jej warunki, Jeżeli mówimy o Katolickiej rodzinie w Afryce to zgodnie z nakazem zasad swej religii ( w tym władzy papieskiej) nie powinien używać antykoncepcji. Rozród pozostaje rozrodem, według mnie jest on do tworzenia nowych dzieci, a nie tylko i wyłącznie przyjemności. Stosując prezerwatywę czy inną antykoncepcję nie dochodzi do zapłodnienia, a takie działanie jest bezcelowe. Jeśli chcą ze sobą współżyć używając antykoncepcji to śmiało, wybór należy tym ludziom umożliwić. I uczyć nie tylko o Kościele Katolickim, ale także o innych odłamach oraz religiach, chociaż także należałoby uczyć samodzielnego myślenia.

    „Nie należy winić? Bo co? Bo papież jest nieomylny? A co to on ma jakąś linię telefoniczną, która go łączy bezpośrednio z bogiem? Nie!”

    Kościół Katolicki stawia swoje warunki swoim wiernym, ten kto chce wierzyć będzie je spełniał. A kto nie to nie.

    „Nie rozumiem skąd się bierze ta wielka tolerancja dla religii. Pan Parias w głębi chyba też jest strasznie bogobojny, skoro nie odważy się powiedzieć ani słowa przeciw, mimo że widzi co się dzieje.”

    Nie, nie jestem. Po prostu szanuję wolność wyboru wyznania, zakazywanie/niszczenie/działanie na szkodę jakiejś religii nie jest według mnie dobrym rozwiązaniem. Jeśli ludzie innych poglądów widzą, że organizacje postępujące zgodnie z moralnością chrześcijańską robią coś nie tak w Afryce to czemu się nie zorganizować i nie wysłać własnych sił?

    „To jest ograniczenie, gdyż nie są oni świadomi tego co czynią, a są przekonani o swojej racji, bo to zostało im wpojone do głowy”

    I takim rzeczom trzeba przeciwdziałać, tzn. wysłać jakąś pomoc z prawdziwego zdarzenia.

    „Religia w tym wypadku eliminuję po prostu inne drogi poznania niż Pismo Święte.”

    Temu także jestem przeciwny, nie ma co głucho podążać jedną drogą nie słuchając innych głosów. W dyskusji należy wysłuchać każdego i nie osądzać od razu, że inni się mylą. Oczywiście nie trzeba od razu każdemu wierzyć, ale wysłuchać nie zaszkodzi.

    „Ale jeśli ci ludzie mają wpływ na rządzenie państwem, edukację dzieci to coś się we mnie zaczyna burzyć. Szkoda, że w Panu nie.”

    To już oddzielna sprawa. Jedna osoba nigdy nie powinna podejmować decyzji za innych, bo reszta na tym może ucierpić. Jeśli jest inaczej, to chyba coś tu nie tak.

    „I jeśli ten fundamentalista, tudzież nawet “umiarkowanie” wierzący, żyje stosując zasady zawarte w książce, której treść i interpretacja były i są modyfikowane, i będąc przekonanym o jej nieomylności, to to jest ograniczenie.”

    Obecni katolicy czytają obecną wersję Biblii. Ta tak często się jednak nie zmienia, przykładowo ostatnie polskie przekłady, z których się czyta i korzysta pochodzą z 1599r. (J. Wujka) i 1966r. (Tysiąclecia) i miedzy nimi nie ma zmian merytorycznych. Jeśli wyjdzie nowa wersja Biblii z poprawkami to zaufaj mi, że będzie o tym bardzo głośno, wtedy też pewnie powstaną nowe odłamy.

    Póki zasady Biblii są dobre dla ludzi i nie czynią nikomu krzywdy to jest wszystko w porządku, jeśli zaś coś jest wątpliwe to powinno się nad tym dyskutować.

  18. pingwin Autor wpisu

    Wiecie co chłopaki, rozmawiałem na temat ewangelii i zbawienia z wieloma ludźmi, ale bardziej pokrętnych poglądów jeszcze nie słyszałem.
    Dlaczego?
    Przykład- ewolucja.
    Ateista (jak to ateista) pisze, że powstają nowe gatunki zwierząt. Przy tym zakłada, że człowiek, który odkrył „nowy gatunek” – mówi prawdę. Nie bierze pod uwagę, że ów gatunek został stworzony przez Boga razem z innymi, a dopiero teraz odkryty.
    Ustalmy pewne fakty, bo nie dojdę z wami do porządku. Czytam już długo wasze komentarze i nie rozumiem was.
    Jest jasne, że każdy człowiek w coś wierzy. Ja wierzę w Boga objawionego w Biblii i tego który mnie zbawił. Ateista np wierzy w nieistnienie Boga i to jest jego religia.
    Moralność ateisty dopasowana i przycięta jest do jego osoby. Jest tak sprytnie skonstruowana, że zamalowuje jego grzechy. Zresztą Parias też nie rozumie o co mi chodzi.
    Zdanie: „Człowiek grzeszy, ale nie uważam, że potrzebuję rozgrzeszenia przez osoby trzecie”.
    Piszesz o naprawie swoich grzechów itp. Powiem ci, że takie usprawiedliwienie ma każdy człowiek. Nawet ateista.
    Zrozumcie panowie, że Bóg jest prawdą absolutną. Jest taki jak napisane i nie zmienicie tego. Zachowujecie się jak małe dzieci, które gdy zakryją oczy, to myślą, że jak czegoś nie widzą to tego nie ma. Sam myślałem kiedyś podobnie.

  19. ateista

    Do Pariasa:

    „I jeśli kogoś się traktuje jak wyrzutka i opętanego tylko i wyłącznie za swój pogląd to jest tu coś nie tak. I jeśli jakaś religia pozwala swoim wiernym na potępianie w ten sposób innych ludzi to także coś tu jest nie tak.”
    No właśnie, coś tu jest nie tak.

    „Konflikty religijne to dla mnie kompletna bzdura, nikt nie ma prawa i nie będzie go miał do zmuszania innych żeby wierzyli w inną religię. Szerzenie religii jest dobre, ale w warunkach pokojowych bazowanych na dyskusji.”
    Bliski Wschód? Irlandia Północna? Izrael? Może wieże WTC się same zawaliły? Nie, bezpośrednim powodem śmierci tysięcy ludzi była religia. Dobrze, że skończyła się konkwista, Wielka Inkwizycja, Wyprawy Krzyżowe etc.

    „I uczyć nie tylko o Kościele Katolickim, ale także o innych odłamach oraz religiach, chociaż także należałoby uczyć samodzielnego myślenia.”
    Uczą nas przecież religii w szkołach. Której? Tej, która jest najpopularniejsza w danym regionie. Swoją drogą nauka w religii w Polsce jest w większości przypadków po prostu nakazana. Sam mam problemy ze zrezygnowania z tego przedmiotu nieobowiązkowego (a niby jest coś takiego jak wolność wyznania w Polsce…). Jednym słowem: indoktrynacja.

    „wybór należy tym ludziom umożliwić”
    Teoretycznie może i mają wybór. Ale gdy niewyedukowane i niewyżywione afrykańskie dziecko zobaczy księdza, który niesie mu jedzenie i piłkę do grania to jest pełen podziwu. A gdy ksiądz mu powie, że to bóg go poprosił, by wyjechał do Afryki, dziecko uwierzy. A gdy ksiądz powie dziecku, że jeśli będzie stosował prezerwatywy, to spłonie w ogniu piekielnym, to dziecko uwierzy. A gdy ksiądz powie dziecku, że ból jest dobry, bo przybliża nas do boga, dziecko uwierzy.

    „Temu także jestem przeciwny, nie ma co głucho podążać jedną drogą nie słuchając innych głosów. W dyskusji należy wysłuchać każdego i nie osądzać od razu, że inni się mylą. Oczywiście nie trzeba od razu każdemu wierzyć, ale wysłuchać nie zaszkodzi.”
    Racja. Ale po co słuchać innych, skoro są oni ludźmi, więc są omylni? Lepiej zajrzeć do PŚ, tam jest jedna jedyna prawda. „Coś tu jest nie tak”.

    „Obecni katolicy czytają obecną wersję Biblii. Ta tak często się jednak nie zmienia”
    Owszem, nie zmienia się. Proszę jednak porównać język w przekładzie Wujka i Tysiąclecia, tudzież innych. Niby różnic brak, ale „interpretacja” poszczególnych fragmentów różni się w pewnym stopniu, bo fragmenty są opisane w inny sposób. Ale nie o to mi chodziło do końca. Podstawą wierzącego są Prawdy Wiary, na nich opiera się całe wyznanie. Ale kiedy te Prawdy Wiary bywają zmieniane, co „coś tu jest nie tak”. Żyjemy za krótko, by to dostrzec, jednakże pewne elementy wiary ulegają co jakiś czas modifikacjom tak, by były przystępniejsze dla ludzi. I tak oto do XVIII bodajże wieku rola w odkupieniu ludzkości Matki Boskiej była równa roli Jezusa. Pisałem już o kulcie kobiety, który został zlikwidowany (z jakich pobudek? nie wiadomo). Ostatnio Papież „zmienił” miejscę, do którego udają się po śmierci nie ochrzczone dzieci. Oczywiście można mi zarzucić, że się czepiam niepotrzebnie szczegółów. Ale te powtarzające się co jakiś czas szczegóły powinny dać do myślenia ludziom. Ale większość po prostu te zmiany akceptuje, nie zastanawiając się nad sensem ani powodami.

    „Póki zasady Biblii są dobre dla ludzi i nie czynią nikomu krzywdy to jest wszystko w porządku, jeśli zaś coś jest wątpliwe to powinno się nad tym dyskutować.”
    I dlatego z Panem dyskutuje.

  20. ateista

    Do pingwina

    „bardziej pokrętnych poglądów jeszcze nie słyszałem”
    Czytał Pan cokolwiek o ewolucji? Uczęszczał pan na lekcję biologii? Jestem w stanie podać kilka (a istnieje kilkadziesiąc jak nie kilkaset) publikacji o ewolucji, w których przedstawione są setki dowodów, obserwacji, wykazów. A Pan to wszystko neguje kilkoma wersetami z książki sprzed 2 tys. lat. Żenada. Proszę wskazań inne moje pokrętne poglądy, jeśli za takie Pan któreś uważa.
    Tak przy okazji: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja_biologiczna

    „Ateista np wierzy w nieistnienie Boga i to jest jego religia.”
    Ateizm to nie religia. Proszę nie mylić pojęć.

    „Moralność ateisty dopasowana i przycięta jest do jego osoby. Jest tak sprytnie skonstruowana, że zamalowuje jego grzechy.”
    Moja moralność niczego nie zamalowuje. Muszę powiedzieć, że codziennie grzeszę, kwestionując chociażby istnienie Boga (Pan jest „ograniczony” i nie może tego kwestionować, nie może myśleć na ten temat, a brak myślenia wiadomo do czego prowadzi). Ale mimo tych grzechów, w Pana rozumieniu, nie może Pan powiedzieć, że jestem niemoralny. Wręcz przeciwnie, uważam się za moralnego człowieka i zapewniam Pana, że nie zabijam kilkumiesięcznych płodów ani ludzi po sześćdziesiątce.

    „Zdanie: “Człowiek grzeszy, ale nie uważam, że potrzebuję rozgrzeszenia przez osoby trzecie”.
    Piszesz o naprawie swoich grzechów itp. Powiem ci, że takie usprawiedliwienie ma każdy człowiek. Nawet ateista.”
    Nie rozumiem zbytnio tej wypowiedzi. Chyba nie skończył Pan wyjaśniać. Jakie usprawiedliwienie? Mnie nikt z moich złych czynów nie usprawiedliwi, jeśli go popełniłem to na mnie ciąży wina, nie można zmienić przeszłości, można jedynie naprawić to co się zrobiło.

    „Zachowujecie się jak małe dzieci, które gdy zakryją oczy, to myślą, że jak czegoś nie widzą to tego nie ma.”
    Problem w tym, że jak otwieram oczy, to też tego nie widzę. I Pan tego też nie widzi, ale sobie wmawia.

    Proszę o udzielenie konstruktywnej odpowiedzi a nie rzucanie pustymi hasłami typu „może i ma Pan rację, ale w Biblii jest napisane…”.

  21. pingwin Autor wpisu

    „A bywają usprawiedliwieni darmo z łaski jego przez odkupienie, które się stało w Chrystusie Jezusie.”
    Rzymian 3:24

    Tak kolego- grzeszysz, a za twój grzech czeka cię kara. Musisz być usprawiedliwiony z grzechu i jest to możliwe. Przez dzieło zbawienia, którego dokonał Jezus na krzyżu możesz być właśnie usprawiedliwiony.

    p.s. Na Wikipedii można wszystko napisać. Tak samo jak i papier przyjmuje wszystko 🙂

  22. ateista

    Do pingwina:

    Proszę najpierw ustosunkować się do moich argumentów przeciw religii a potem mnie nawracać. Nie pozwolę unieważniać ton papieru jednym wersetem z Biblii. Jeśli nie potrafi Pan nic oprócz cytowania fragmentów PŚ, które nie mają odwzorowania w rzeczywistości, to ta dyskusja nie ma sensu. Równie dobrze mogę zacytować przeciw Panu fragment Koranu…

    P.S. Pan wogóle skończył edukację w szkole podstawowej? Może Encyklopedia Powszechna też kłamie? Mam wyrzucić wszystkie podręczniki z domu bo tylko w Biblii znajdę „prawdę”?

  23. pingwin Autor wpisu

    Spokojnie- nie żołądkuj się tak.
    Tony papieru ani wiedza szkolna nie mają absolutnie żadnego znaczenia dla Pana Boga. Jemu zależy tylko na tym abyś był zbawiony i taki był cel tego posta i taki jest cel tego bloga, dlatego moje wykształcenie nie ma tutaj kompletnie nic do rzeczy. Poza tym celem moim nie jest dyskusja a pomoc w otwarciu twoich ateistycznych oczu na Bożą prawdę.

  24. Parias

    Do pana Ateista

    „Bliski Wschód? Irlandia Północna? Izrael? Może wieże WTC się same zawaliły? Nie, bezpośrednim powodem śmierci tysięcy ludzi była religia. Dobrze, że skończyła się konkwista, Wielka Inkwizycja, Wyprawy Krzyżowe etc.”

    owszem, dlatego stwierdziłem, że coś to jedna wielka bzdura, bo coś tu jest nie tak.

    „Uczą nas przecież religii w szkołach. Której? Tej, która jest najpopularniejsza w danym regionie.”

    Należy zatem wziąć sprawy w swoje ręce i trochę to zmienić.

    „Teoretycznie może i mają wybór. Ale gdy niewyedukowane i niewyżywione afrykańskie dziecko zobaczy księdza, który niesie mu jedzenie i piłkę do grania to jest pełen podziwu. A gdy ksiądz mu powie, że to bóg go poprosił, by wyjechał do Afryki, dziecko uwierzy. A gdy ksiądz powie dziecku, że jeśli będzie stosował prezerwatywy, to spłonie w ogniu piekielnym, to dziecko uwierzy. A gdy ksiądz powie dziecku, że ból jest dobry, bo przybliża nas do boga, dziecko uwierzy.”

    Księża robią to ze swego powołania, przy okazji szerząc swoje poglądy. Tylko dlaczego nikt o innych poglądach nie robi tego samego?

    „Żyjemy za krótko, by to dostrzec, jednakże pewne elementy wiary ulegają co jakiś czas modifikacjom tak, by były przystępniejsze dla ludzi.”

    Owszem, to jest zauważalne, o tej otchłani dla noworodków też słyszałem. To, że jedni interpretują takie zmiany jako lecenie w kulki to jedno, a to że inni odbierają to jako poprawienie źle zrozumianych przekazów bożych to drugie. Pamiętajmy, że prawa katolickie pochodzą od Boga, tylko nie były one podane od razu gotowe, wypunktowane itd., układane z zawartości różnych przekazów boskich. I ani jeden ani drugi do końca nie udowodni, że ma rację. Po prostu każdy wierzy w co chce.

    Do pana Pingwin

    „Moralność ateisty dopasowana i przycięta jest do jego osoby. Jest tak sprytnie skonstruowana, że zamalowuje jego grzechy.”

    Tylko że ja jako człowiek staram się dostrzegać (i mi to raczej wychodzi) to, co robię źle wobec drugiego człowieka. Nie chcę, by moje zbrodnie zostały zapomniane, wybaczone. Wolę je natomiast przyjąć do wiadomości i naprawić, zrekompensować się jak tylko mogę ów poszkodowanej osobie. Taka postawa sprawia, że pamiętam cały czas o swoich błędach i mogę ich w znacznym stopniu unikać.

    „[Bóg] Jest taki jak napisane i nie zmienicie tego.”

    Owszem, nawet nie próbuję tego zmieniać. Ja się od tego życia odcinam. Jeśli jest to się z nim kiedyś spotkam, do tego czasu nie muszę się nad tym skupiać.

    „Tak kolego- grzeszysz, a za twój grzech czeka cię kara. Musisz być usprawiedliwiony z grzechu i jest to możliwe.”

    Nie muszę, wybór należy do mnie czy chcę mieć to wybaczone czy nie. Jeśli czeka mnie kara to nie mam nic przeciwko, bo na nią zasłużyłem

    Podsumowując (chyba):

    „Nie pozwolę unieważniać ton papieru jednym wersetem z Biblii.”

    Dla jednego wers Biblii ten będzie cenniejszy od zylionów ton dokumentacji naukowej, dla drugiego jedna książka ośmieszy całość Pisma Świętego. Jeszcze inny podejdzie do sprawy empirycznie i będzie ufał tylko i wyłącznie własnym doświadczeniom.

    Człowiek ma wolną wolę, wierzy w to co chce, nie wolno tu do niczego zmuszać ani próbować podważyć cudze poglądy. Można ewentualnie przedstawić swój tok myślenia. Nic więcej. Istota myśląca, jaką jest człowiek wybiera ze wszystkich poglądów z jakimi się spotyka tylko niektóre, czyli te, które uważa za słuszne. I każdy je wybiera wg innych kryteriów. Co do edukacji, nie uważam żeby była ona konieczna do posiadania własnego przekonania na temat świata.

    „Poza tym celem moim nie jest dyskusja a pomoc w otwarciu twoich ateistycznych oczu na Bożą prawdę.”

    W takim razie jak dla mnie w ogóle nie powinna istnieć tu opcja komentowania artykułów.

  25. ateista

    „Istota myśląca, jaką jest człowiek wybiera ze wszystkich poglądów z jakimi się spotyka tylko niektóre, czyli te, które uważa za słuszne.”

    Wydaję mi się, że Pan pingwin nie jest istotą myślącą. Jego jedyne kryterium to Biblia, w której rzekomo znaleźćmożna tylko prawdę. Skoro więc nie ma Pan ochoty wysłuchiwać cudzych, nie-biblijnych, poglądów, to uważam rozmowę za skończoną.

  26. Parias

    „Wydaję mi się, że Pan pingwin nie jest istotą myślącą. Jego jedyne kryterium to Biblia, w której rzekomo znaleźćmożna tylko prawdę.”

    Owszem, jest istotą myślącą. Tylko że według mnie popełnia błąd nie słuchając innych

    Jak dla mnie też koniec rozmowy.

  27. Pingback: Motywacja « Ciekawostka

  28. Pingback: Wiesci » Blog Archive » Martwa religia

  29. Pingback: Archwium Blogów » Blog Archive » Martwa religia

  30. Pingback: Protestanci są wśród nas « Ciekawostka

  31. e&t

    Pomóżcie nam poprzez małżeństwo z rozwodnikiem zostałam razem z mężem wykluczona z kościoła katolickiego. Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem od 10 lat i życzę katolikom tak zgodnego życia bez nienawiści do innych ludzi co jest dziś obowiązujące w kościele Rydzyka. Nie chcemy żyć bez Pana Boga i chcemy odnaleźć go w innym kościele prawdziwie chrześcijańskim który odwrócił się od Jezusa Chrystusa i nie będzie miał wiary w bożków jeżdżących Maybachami. Zapewne trudno by nam było porzucić niedzielę jako dzień święty, Boże Narodzenie, czy Wielkanoc. Są nam bliskie słowa Husa i Lutra na temat kościoła katolickiego. Oczywiście można wierzyć w Boga bez kościoła, tak to robiliśmy przez ostatnie dziesięć lat. Wydaje nam się jednak że bycie w społeczności ludzi wyznających taką samą wiarę to nie jest wstyd ale wzmocnienie dla nas samych. Dlatego chcieli byśmy uczestniczyć w życiu kościoła chrześcijańskiego. Jaki kościół byłby najbliżej naszemu pojmowaniu wiary?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s