Motywacja

Ostatnio coraz częściej słyszy się o motywacji. Konkretnie chodzi o to, żeby tak się „zaprogramować”, aby zmusić się do działania. Ogólnie to wiadomo- wyznaczyć cel i go zrealizować. Wydaje się to proste. Chcemy coś osiągnąć, to spisujemy cel, następnie dzielimy działanie na zadania i pozostaje realizacja planu.

Plany lubią się krzyżować

Plany jak wiadomo mają zawsze to do siebie, że lubią się krzyżować. Co wtedy robić?
Można skorygować plan, jeśli okoliczności tego wymagają. Wiele też innych sposobów może być pomocnych. Tutaj ludzie zaczynają się zastanawiać co robią źle i dlaczego tak jest. Moja odpowiedź jest jak zawsze taka sama. To oni sami są przeważnie winni swojej sytuacji. W dobie diabelskiego New Age religia ta przychodzi ludziom „z pomocą”. New Age to religia będąca kompilacją wielu głównie wschodnich religii. M.in. buddyzmu, hinduizmu itp. Podsumowując krótko- New Age to forma okultyzmu i szamanizmu.

Magiczne porady

Niestety i na nieszczęście, wielu magików, a używam tutaj tego słowa bez ironii, wzięło się jakiś czas temu za wymyślenie magicznego sposobu na takie pokierowanie ludzkim umysłem, żeby się robiło to co się zaplanowało.
Czerpiąc pełnymi garściami z tego kultu zaczęto opracowywać te metody. Powstały m.in. metoda Silvy (1944) oraz założenia programowania neurolingwistycznego NLP (lata ’70). Do tego zaczęto pisanie poradników i podręczników na temat ww. metod. Jak grzyby po deszczu wyrastają w Polsce nawet wydawnictwa specjalizujące się w publikacji tych pozycji.
Religia Nowej Ery bazuje na łączności umysłu człowieka z „wyższym bytem” i m.in. w ten sposób „doskonalenie” człowieka. Głównym winowajcą rozwoju metod osiągania sukcesu i motywacji jest Napoleon Hill. Jego rozchodząca się w milionowych nakładach książka „Myśl i bogać się” jest biblią biznesmenów i menadżerów.
Efektem tej działalności są ludzie rozczarowani życiem. Widzący coraz większą pustkę w życiu. Do tego zauważają coraz częściej, że metody opisywane w cudownych poradnikach albo nie działają, albo jak już to zwodzą człowieka na złą drogę.
Sam kiedyś przed nawróceniem czytałem książki w stylu „NLP w 21 dni”, „Pozytywne myślenie” itp. Jak się łatwo domyślić do niczego nie doprowadziły. Utwierdzały mnie tylko w przekonaniu o tym, że i tak nigdy mi się nic nie uda oraz, że moje ograniczenia (czyt. skłonności do grzechu) przekreślają „piękno” tych metod. Dzięki Bogu, że przy tym zbytnio nie angażowałem się w medytacje i inne bzdury wschodnich religii.
Za to pewnego dnia sięgnąłem do Biblii.

Motywacja- co to takiego

Encyklopedyczna definicja mówi, że motywacja to stan gotowości człowieka do podjęcia określonego działania, to wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych określający podłoże ludzkich zachowań i ich zmian.
To mamy jasne- motywacja to gotowość do podjęcia działania. Dalej łebska encyklopedia określa „proces motywacyjny”, by zaraz potem przejść do „sposobów zwiększenia motywacji”. Jak zwiększyć motywację zawiera m.in. deklarację i analizę celów, zaplanowanie nagrody po wykonaniu celu i tutaj dochodzimy do największego zła „zwiększenia motywacji”. Jest to wizualizacja celu. Encyklopedia dalej już nie podaje na czym owa „wizualizacja” ma polegać. Mimo to w jakiejkolwiek książce z wyżej opisywanych znajdziemy, że polega ona na wyobrażaniu sobie celu za pomocą m.in. medytacji oraz wprowadzaniu mózgu w stan alfa, a to są już metody wzięte żywcem z wschodnich religii.

Co na to Biblia

Albowiem mnie życiem jest Chrystus, a umrzeć zysk. List do Filipian 1:21

Apostoł Paweł dokładnie podał co powinno być celem człowieka. Konkretnie mowa tutaj o nawróconym człowieku. Jego celem ma być Chrystus, a nie nowy samochód, albo lepsza fucha.
Zanim jednak Chrystus będzie celem twojego życia, musisz się z nim pojednać. Jak to zrobić znajdziesz w wpisie Dobra nowina dla każdego.

4 thoughts on “Motywacja

  1. fdg

    Jeżeli twoim celem jest Chrystus to po co ci komputer ? Dom, samochód, ubrania ? Weź idź (bo po co ci pociąg ?) w Bieszczady, skleć chatke z gałązek (oczywiście wszystko ręcznie, bo na co ci narzędzia ?) i mieszkaj tam sobie. Będzie żył, wcinał robaczki, kąpał się w rzece, a jedynym twoim celem będzie Chrystus.

    Człowieku, zastanów się! Gdyby nie odwieczne dążenie człowieka do poprawienia swojej sytuacji materialnej to dalej łupalibyśmy kamyki w jaskiniach, żarli surowe robaki i chodzili przyodziani w zwierzęce skóry!

  2. pingwin Autor wpisu

    Nowy samochód czy inne dobra wcale nie są złe o ile właściwie się z nich korzysta. Celem życiowym wierzącego człowieka ma być Chrystus i nie musi on wcale przestać jeździć samochodem. Kiedy jednak jego celem zamiast Chrystusa staje się mamona, czy ten rzeczony samochód, wtedy właśnie z człowiekiem jest źle.
    Przedstawiłeś tutaj umartwiające, katolickie spojrzenie na wiarę, tzn. takie, że żeby być prawdziwie wierzącym trzeba się umartwiać i żyć w lesie. Tymczasem Bóg jest wszędzie i zawsze usłyszy Twoje wołanie do Niego, czy to jesteś w pociągu czy na pustkowiu.
    Każdy z nas ma jakieś cele w życiu, a celem życiowym wierzącego powinien być Chrystus. Inne zaś powinny być na dalszym planie. Biblia nie zakazuje mieć innych celów, tylko tego, żeby nie były one najważniejsze.

  3. bizjazzman

    krótko pisząc, trzeba wiedzieć kim we własnym życiu jest Chrystus (lub czym), nieświadomi ludzie najczęściej spychają religijność do poziomu pustelnika w lesie, a z drugiej strony, krytykują księdza, który jeździ dobrym autem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s