Archiwa miesięczne: Styczeń 2008

Blog Roku 2007

Jakiś czas temu zgłosiłem mój blog do konkursu Blog Roku 2007. Nie liczę co prawda na wielkie cuda, ale widzę, że głosujecie na niego za pomocą esemesów. Pięknie Wam dziękuję i zachęcam innych do oddawania głosów. Nawet wrogów 😉
Może przez ten konkurs ewangeliczne chrześcijaństwo trochę się rozpropaguje.

Zacznij od siebie

ZadymaDzisiejsi ludzie są bardzo wymagający. Zazwyczaj ich wymagania są duże. Wymagają perfekcjonizmu w pracy, od dzieci żeby miały same piątki itp. Przy tym wszystkim zapominają o wymaganiach, które jako dorośli powinni stawiać najpierw sobie.
Główny problem polega na tym, że wymagają od innych a nie wymagają od siebie.

Wystarczy spojrzeć wkoło siebie. Przykładem może być chociażby tłum ludzi stojący w jakimś urzędzie w celu załatwienia swoich spraw. Ludzie wymagają wtedy pierwszego miejsca w kolejce, bo „przecież im się należy”.
Przepychanka jest najlżejszą formą agresji jaka wtedy występuje. Wtedy dochodzi też do pyskówek. Padają brzydkie słowa, które ani w tej, ani w innej sytuacji nie powinny były paść. Na myśl przychodzi wtedy świat zwierzęcy. Człowiek słuchający tego z boku myśli od razu- „Bydło, normalne bydło”.
Ja ilekroć jestem w takim „towarzystwie”, zastanawiam się zawsze, czy ludzie zachowujący się w ten sposób chcieliby być w ciele tych, których obrzucają błotem?

Nie ma ludzi bez winy

To powiedzenie zna chyba każdy. Szkoda tylko, że mało kto stosuje to do siebie. Owszem – uznajemy, że ludzie błądzą, grzeszą, postępują niewłaściwie, ale zawsze to ktoś inny tak robi. Nigdy nie my. Wiecie jak się to nazywa w Biblii? – Pycha!

Gdy czasem coś zmalujesz, czy nie masz głosu sumienia, który mówi:
– może jednak jestem winny? może to ja coś sknociłem?
Myślę, że mało z nas odpowie, że nie ma.

To powinno doprowadzić nas do właściwego wniosku. To znaczy takiego, że musimy dopuścić możliwość, że to my jesteśmy winni zła- nie ktoś inny.
Powinno, ale zazwyczaj nie doprowadza. Gdyby doprowadzało, to mielibyśmy raj na Ziemii.

Jak sobie radzić z pychą

Najlepszym sposobem jest naśladowanie Jezusa. Myślenie o tym jak On reagowałby na podobne sytuacje. Co by wtedy mówił, co by zrobił.
Jeśli jesteś niewierzący, możesz przynajmniej zastanowić się nad tym, czy warto w konfliktowych sytuacjach pyskować i robić przykrości innym, a potem tego żałować. Czasem warto przeczekać złe chwile. Oszczędzisz tym samym cierpienia bliźnim.

Autor zdjęcia: troy-a-life

Sensacyjne wyniki badań na temat homoseksualizmu

18 września 2007 roku, Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne ( American Psychological Association ) opublikowało wyniki swoich badań na temat „Nowych studiów w poszukiwaniu chrześcijańskich doradców, pomagających w zerwaniu z homoseksualnym stylem życia”.
Badania prowadziło dwóch specjalistów, profesorów psychologii – Stanton L. Jones i Mark A. Yarhouse.
Przeprowadzono je na grupie 98 uczestników wytypowanych przez chrześcijańską organizację Exodus International pomagającej uwolnić się z homoseksualizmu przez moc Jezusa Chrystusa. Czytaj dalej