Archiwa miesięczne: Kwiecień 2008

Ekumenizm cz.1

Fot. Mileusna
Ostatnie lata obfitują w ekumeniczne wydarzenia. Najbardziej chyba znanym jest ostatni pobyt papieża w muzułmańskim meczecie w Stambule w Turcji.
Muzułmanie rozanieleni, katolicy rozanieleni. Wydawało by się, że wszystko gra. Papież wszedł w skarpetach, modlił się, wymienił prezentami. Nic nie budzi niczyich podejrzeń.
Prasa rozpisuje się, że „nawiązał kontakt między dwoma największymi religiami świata”. Temu owszem, trudno zaprzeczyć bo kontakt nawiązał. Słychać też było, że te dwie religie zbliżyły się do siebie jak nigdy dotąd.
Do kogo modlił się wtedy papież a do kogo muzułmanie? Na czym polega tak naprawdę ekumenizm? Co jest jego głównym celem? Na czym dokładnie polega zbliżenie religii?
Takich pytań w głowie każdego myślącego powinno zrodzić się więcej.
Teoretycznie ekumenizm powinien być dialogiem między religiami. To oczywista niedorzeczność, bo żeby religie się dogadały, to muszą pójść wcześniej na jakieś kompromisy. Główną częścią takiego kompromisu są ustępstwa w doktrynach i dogmatach religijnych. O tym kto popuszcza w stronę kogo decyduje religia silniejsza. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale mniej więcej tak przedstawia się rzeczywistość.
W kręgach ekumenicznych popularne jest stwierdzenie „Nie skupiajmy się na tym co nas dzieli, ale na tym co nas łączy”, a uczestnicy postępują dokładnie według niego. Przypomina to polityczne negocjacje jak przy okrągłym stole. Przywódcy religijni próbują znaleźć wspólne poletko, w którym każdy miałby swoje doktryny, a jednocześnie nie kolidowały by one z doktrynami innych religii. To jasne, że takie coś nie będzie nigdy możliwe. Chyba że słabi zrezygnują ze swoich nauk na poczet nauk mocarzy. Prym wśród mocnych religii wiedzie katolicyzm ze swoją pazerną i agresywną polityką religijną i pcha się ze swoimi naukami do „wspólnego poletka” . Na tym właśnie polega ekumenizm w wydaniu katolickim- „Ekumenizm tak, ale pod przewodnictwem papieża” i inne podobne zagrywki.
Na nieszczęście i moje wielkie ubolewanie w ruch ekumeniczny zaangażowane są kościoły mieniące się być chrześcijańskimi, m.in. Kościół Chrześcijan Baptystów RP i Kościół Zielonoświątkowy. Inne mniejsze też maczają w tym palce.
Ja tego po prostu nie pojmuję jak oni mogą np. mieć kazanie pastora na katolickiej mszy?
Biblia wyraźnie zakazuje ciągnięcia nierównego jarzma z niewiernymi.

„Nie ciągnijcież nierównego jarzma z niewiernymi; bo cóż za społeczność sprawiedliwości z nieprawością? albo co za społeczność światłości z ciemnością?” 2Kor 6:14

Ciąg dalszy w następnych postach.

Reklamy