Archiwa miesięczne: Czerwiec 2008

Turyści unikają Polski

Do tej pory od lat Niemcy oraz goście ze Wschodu najeżdżali na nasze, polskie rejony turystyczne. Dziennik próbuje odpowiedzieć na pytanie „Co się stało?”. Słuszną odpowiedzią jest po prostu drożyzna panująca wokół.
Drogie paliwo, droga żywność, drogie kwatery, bilety, a do tego niekorzystny kurs walut do złotówki. Wszystko to zniechęca zagranicznych letników do przyjazdu do Polski.
Przykładem Nowej Zelandii (jak czytamy w Dzienniku) moglibyśmy wykorzystać potencjał i lepiej promować atrakcyjność polskiej turystyki, ale….
Tak – mogli BYŚMY. Byś-my, czyli kto? Rząd, Sejm, Prezydent, a może zwykli obywatele- właściciele domów wczasowych, pensjonatów?
Kolejne pytanie – JAK moglibyś MY wykorzystać ten potencjał? Otóż to- nikt nie wie JAK!

  1. Marka – tego nie zrobi się w jeden sezon. Na to pracuje się całe lata.
  2. Rozgłos – żeby ktokolwiek z zagranicy do nas przyjechał, musi się o nas dowiedzieć, a żeby się dowiedział potrzebna jest propaganda i rozgłos.
  3. Warunki prowadzenia biznesu – to nazywa się czasem klimatem do prowadzenia biznesu. U nas wiadomo, drakońskie podatki, wszędobylskie inspekcje z Sanepidem na czele.
  4. Układ z Schengen – rozszerzyć go na każdego chętnego, który chce do nas wjechać. Nie zamykać się na Wschód.

Takich pomysłów są setki, ale jak zwykle – mądry Polak po szkodzie.

Kreacjonizm w sieci

Podrzucam Wam garść linków do dokumentów i multimediów związanych z kreacjonizmem. Każdy wierzący biblijnie człowiek powinien być przekonany, że świat i człowiek nie powstał przypadkiem, ale został stworzony przez Boga.
Biblijne Towarzystwo Kreacjonistyczne
Nagrania audio z wykładami nt. ewolucji
Elektroniczne wersje książek
Gorąco zachęcam do zapoznania się z tymi materiałami. Wśród nich są wykłady uczonych, przedstawiających naukowe dowody na stworzenie i obalającymi tym samym „teorię ewolucji”.

Zamienią kościoły katolickie na meczety, czyli z deszczu pod rynnę

Jak podaje Telegraph burmistrz Antwerpii (Belgia) wymyślił, żeby oddać opuszczone i pozamykane kościoły katolickie muzułmanom, aby ci przerobili je na meczety.
Do niedawna słychać było, że w Zachodniej Europie kościoły katolickie świecą pustkami i bardzo często są zamykane. Pojawiały się przyprawiające katolików o dreszcze informacje, że puste kościoły przerabiane są na dyskoteki, kluby nocne lub centra handlowe. Teraz, kiedy doszła jeszcze „konwersja” tych kościołów na meczety, wszystkie włosy staną im dęba.
Jeśli kościół katolicki zamieniany jest na supermarket – to jest pożytek. Przynajmniej wtedy role się odwracają. Nie zarabia kler, tylko „świeccy”.
Belgowie kiedyś popełnili poważny błąd, zresztą Francuzi też, mianowicie wpuścili do swoich krajów leniwych i awanturnych Arabów, licząc że będą oni tanimi robotnikami jak teraz Polacy na Wyspach. Przejechali się na tym całkowicie, bo Arabowie nie są zbyt robotnym narodem. Dlatego siedzą teraz na Zachodzie i ciągną kasę pod postacią różnych zasiłków z belgijskich podatników.
Belgowie zamiast zatrzymać muzułmańską inwazję, brną dalej w to bagno i chcą im dawać „miejsca kultu”.
Właściwie nie ma róznicy czy w budynku jest katolicka czy muzułmaństa religia, bo obie są złe, a nawet muzułmańska jest gorsza, bo katolickiej inkwizycji już nie ma, ale za to jest muzułmański jihad.
Może Belgowie niech dadzą te budynki protestantom? W końcu tamten kraj kiedyś reformacją stał.

Irlandia mówi traktatowi NIE!

Dzięki Bogu, że znalazł się choć jeden normalny kraj. Irlandczycy w referendum zagłosowali przeciwko akcesji Traktatu Reformującego. Onet żali się pytaniem „Czy UE czeka teraz kryzys?”. Tak – Unię czeka kryzys i bardzo dobrze! Mam szczerą nadzieję, że kryzys ten w efekcie doprowadzi do zgonu socjalistycznego tworu jakim jest UE.
Pazerność i wścibskość urzędasów z Komisji Europejskiej przekracza już wszelkie granice. Dlatego uważam, że veto Irlandii jest jak najbardziej na miejscu. Tym bardziej, że wcześniej już dwa kraje podziękowały za „Konstytucję Unii Europejskiej”. W reakcji na to cwaniaczki z Brukseli zmieniły nazwę i trochę pomieszały w tekście, że niby to Traktat to nie Konstytucja i podsunęły wszystkim członkom do akceptacji. Dzięki Bogu, że w takiej Irlandii Konstytucja mówi, że każdy traktat ma być poddawany pod referendum.
Polscy socjaliści z PO i opozycji (w sumie wszystko jedno bo wszyscy są czerwoni) bali się dać nam – Polakom do rozstrzygnięcia czy chcemy oddać nasze państwo jako część europejskiego superpaństwa i pod całkowite kierownictwo Niemców de facto. Wiedzieli, że bardzo duży odsetek rodaków jest niezadowolonych z uczestnictwa kraju w eurokołchozie i wykorzysta każdą okazję żeby pokrzyżować jego plany.
Oby więcej krajów było na tyle odważnych, żeby powiedzieć Unii NIE. Nie podejrzewam o to Polski, bo Polak zawsze mocny tylko w gębie jest, a jak coś zrobić trzeba, to nie ma nikogo.

Narzekanie dziennikarzy obywatelskich

Istnieje w Internecie coś takiego jak „dziennikarstwo obywatelskie”. Jest to forma pisarstwa, która ma służyć „interesowi społecznemu”. Co to jest ten „interes społeczny” nikt nie wie, ale nie przeszkadza to pisać dla niego. Dziennikarstwo to ma to oczywiście swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Do plusów dodatnich można zaliczyć m.in. to, że dziennikarz – amator może pisać więcej i szczerzej na dowolny temat niż miałby to robić w poważnej gazecie.
Mamy w polskim Internecie kilka portali, gdzie teoretycznie każdy może umieszczać swoje artykuły. Przykładem portalu parającego się taką działalnością jest interia360.pl. Wybrałem go do opisania tutaj nieprzypadkowo, ponieważ ciągle znajduję tam artykuły na tematy związane z religią, religijnością oraz „wiarą”.
Przejawia się to głównie pod postacią narzekania na kler i jego działalność. Czy to dobrze?
Wydaje mi się, że jak każdy kij ma dwa końce, tak przypadek Interii360 też. Jeden koniec kija to negatywna strona narzekania, która jak zawsze jest bezsensownym biadoleniem „jak to nam – Polakom jest źle”. Z takiego narzekania nic oczywyście konstruktywnego nie wynika, nie idzie za tym żadne konkretne działanie. Ja rozumiem narzekanie jako konstruktywną krytykę z podsumowaniem spostrzeżeń w postaci konkretnych wniosków w konkretnych sprawach. Za tymi wnioskami oczywiście powinny iść działania eliminujące przyczynę narzekania, a przynajmniej próby poprawy sytuacji. Przecież nie wszystko da się naprawić. To właśnie jest ten drugi koniec kija.
Już służę przykładami.
Komunia
To najbardziej rzucający się w oczy temat. Pisarze narzekają, że podczas tych uroczystości panuje przepych i ekstrawagancja, że proboszcz „za dużo bierze”, a dzieciaki i tak nie wiedzą o co chodzi. Dziecko pytane po co przyszło odpowiada – „pomodlić się i po kasę!”.
Antykoncepcja
W artykule autor chce pisać do papieża i biskupów katolickich petycję o to żeby pozwolili im używać prezerwatyw, których i tak normalnie większość z nich używa. Rację można mu przyznać, bo nie ma żadnej różnicy między naturalną a sztuczną antykoncepcją. Ale…
Drodzy katolicy. Jeżeli chcecie być dobrymi katolikami, to musicie wypełniać wszystkie nakazy i zakazy tej religii!! Jeżeli wam się nie podoba coś w nauce waszego kościoła, to nikt was tam na siłę nie trzyma!
Takich kwiatków jest tam oczywiście więcej, a moralno – religijne oblicza dziennikarstwa obywatelskiego można tam spotkać na każdym kroku. Z jednej strony to dobrze, że ludzie mogą wyrazić swoją opinię na religijne tematy. Nie da rady pogadać o tym z sąsiadem, ciocią czy wujkiem, nie mówiąc już o księdzu, bo każdy z nich wyklął by albo gotowy był spalić na stosie za prezerwatywę, albo krytyczne uwagi nt. komunii. Internet daje takie możliwości. Tutaj można na przekór wszystkim dewotkom i klerowi opublikować własne zdanie. I prawidłowo.
Problem w tym, że kler i tak zrobi co zechce. Nie pomogą petycje do papieża. On jest „władzą” i nie musi was słuchać.
Przy publikacji religijnych artykułów wychodzi prawda o ludziach, a konkretnie ich religijna obłuda. Kościół zakazuje im stosowania prezerwatyw, ale mało kto się tym zakazem przejmuje. Co tam na biskup będzie nakazywał.
Antyweb słusznie zauważa, że dziennikarstwo obywatelskie może mieć niewiarygodne źródła. Jest to prawda, ale nie w przypadku religii katolickiej. Z nią styka się większość Polaków. Nie potrzeba tutaj sprawdzania źródeł, bo te źródła to życie milionów rodaków z podobnymi problemami.
Moim skromnym zdaniem, mimo swoich wad, dziennikarstwo obywatelskie ma przyszłość, ponieważ mniej lub bardziej, ale ma niezależność od skomunizowanych i sterowanych przez wścibskie polskie państwo mediów z koncesji. Argument zaś o tym, że w Interii360 lub Wiadomościach24 ktoś z redakcji steruje tekstami jest słaby, ponieważ jeśli komuś nie podobają się wielkie portale obywatelskie, może założyć swój – niezależny.

5db3d4c79698d9ede8fd4318223c0f82