Ludzie przychodzą i odchodzą, czyli o pracy na etacie

Jak to jest, że młody i na prawdę zdolny człowiek z wysokimi umiejętnościami analitycznymi i manualnymi zaczyna pracę z początkiem roku na stanowisku technika elektronika w firmie high-tech na Mazowszu. Szybko uczy się specyfiki zawodu i w mig łapie wszystkie nowości i swoje obowiązki. Wdrożenie do cyklu produkcyjnego zajmuje mu cztery miesiące. Po tym czasie nie wymaga już praktycznie żadnej pomocy od starszych pracowników. Sam montuje, uruchamia i wysyła urządzenia do klienta. Jednym słowem sytuacja idealna. Niestety po tych czterech miesiącach ideał się kończy i pracownik mówi – „odchodzę”.
Tak właśnie było w przypadku kolegi, który pracował w firmie, w której ja też pracuję. Jak się potem okazało powodem było to, że znalazł lepiej płatną robotę i to bliżej domu. Następnie oświadczywszy kierownikowi naszego działu swoje odejście oczekiwał od niego jakichś propozycji. Wiadomo, że chodziło mu o pieniądze. Władca jednak pozostał niewzruszony. W efekcie teraz przez firmę przewijają się kandydaci do pracy w zastępstwie tego, który się zwolnił. Mało co potrafią i na pewno minie sporo czasu zanim wdrożą się do pracy. Dla firmy to same straty.
Czy na miejscu szefa nie prościej i taniej byłoby dodać koledze ze 30% do pensji? Dokładnie tyle dostał w nowej pracy.
Jakie można wysnuć wnioski z tego zdarzenia?

  • Za nic tutaj mają człowieka. Liczy się tylko zysk netto. To fabryka wyzysku. Jak najwięcej pracy za jak najmniejsze pieniądze.
  • Sentymenty nie mają, a przynajmniej nie powinny mieć znaczenia. Masz lepszą ofertę, to rzucasz starą robotę i zaczynasz nową. Proste.
  • Lepiej szukać możliwości założenia własnej firmy, lub pracy na umowę o dzieło lub zlecenie. Wtedy cały zysk z pracy zostaje dla nas.
  • Kadra zarządzająca jest niekompetentna, pyszna i chciwa. To pogrąża tylko firmę i nie może ona sprawnie konkurować na rynku.

Na prawdę szkoda mi chłopaka, bo był bardzo zdolny i pojętny.

Reklamy

2 thoughts on “Ludzie przychodzą i odchodzą, czyli o pracy na etacie

  1. Anna

    Moim zdaniem praca na etacie – to praca na kogoś. Właśnie lepiej założyć firmę, ewentualnie umówić się na dogodne warunki przy umowie zlecenia czy dzieło – pracujesz kiedy chcesz, i pracujesz na siebie, a nie na kogoś kto nawet nie potrafi docenić Twojej pracy.
    Sama porzuciłam bezpieczny etat na rzecz umowy zlecenia – taka forma bardziej mi odpowiada niż znoszenie codziennych humorów szefa.

    Pozdrawiam

  2. pingwin Autor wpisu

    Takie rozwiązanie rzeczywiście jest najlepsze. Chociaż żeby przejść na samozatrudnienie musisz bardzo dobrze rozpatrzeć swoją sytuację, czyli wszelkie obciążenia finansowe, kredyty, swoje doświadczenie zawodowe itp.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s