Świat walący się na głowę

Czasem wydaje się, że wszystko wali się na głowę. Tak samo było u mnie przez ostanie kilkanaście dni. Choroba trójki dzieci jednym ciurkiem, potem żonę dopadł ten sam wirus. Najmłodszy trzymiesięczny synek był w szpitalu na zapalenie płuc.
Jak by tego było mało, teraz w pracy kociokwik i wymyślanie coraz to nowych, genialnych planów na ratowanie produkcji, czytaj – zrobi pan prezentację na temat „Jest źle, dlaczego źle i dlaczego nie będzie lepiej”. Padam już. Jutro sądny dzień w pracy. Właściwie to już dzisiaj…
Dzięki Bogu za Jego opiekę nade mną i moją rodziną.
Update
Prezentację przeżyłem, czego dowodem jest to że piszę. Ludzie wcale mnie nie słuchali, tylko przekrzykiwali się jeden przez drugiego. Każdy z nich jest najmądrzejszy i wie wszystko. Cóż- po tym wydarzeniu wszystko wróci do normy i stare problemy firmy pozostaną.
Rodzina wciąż choruje. Dziś w nocy wirus dopadł najstarsze dziecko. Mam nadzieję, że szybko mu przejdzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s