Archiwa miesięczne: Marzec 2009

Getting Things Done – nowa jakość w organizacji pracy

gettinSwego czasu przypadkowo natknąłem się w sieci na informację o „rewolucyjnej” metodzie organizacji pracy. Wszyscy zachwalali ją jako najlepszą. Została opracowana przez Amerykanina – jak zawsze bywa w takich przypadkach. Jakoś kreatywność kojarzy się głównie z nimi. Dlaczego? Nie wiem.
Allen przez kilkanaście lat testował i udoskonalał swój „system”. Z grubsza polega on na przetwarzaniu informacji i „spraw do załatwienia” za pomocą koszyka (lub folderu) spraw przychodzących i odpowiednim zarządzaniu tymi informacjami. Przy czym najważniejsza zasada brzmi: Jeśli możesz zrobić coś w mniej niż 2 minuty – zrób to od razu. W kolejnych wpisach mam zamiar zreferować Wam działanie tego systemu w praktyce. Wiadomo, że jak zawsze najważniejsza jest wytrwałość i konsekwencja.
Właśnie kupiłem tę książkę i zaczynam czytać. Podczas czytania także testuję ów system. Mam nadzieję, że pomoże mi oszczędzić trochę czasu i stresu. Obowiązków mam coraz więcej, a czasu coraz mniej i chyba ten problem dotyczy coraz większej liczby ludzi – niestety.
Pierwsze rozdziały brzmią dość optymistycznie. Jedyne co mnie jako chrześcijaninowi się nie podoba to rozdział mówiący o „spokoju umysłu”. Techniki tam opisywane są żywcem przeszczepione z medytacji wschodnich religii. Na szczęście ten etap można spokojnie ominąć i wdrażać system na zimno, bez religijnego bełkotu.
Mimo tego zdecydowany jestem przeczytać tę książkę do końca. Mam nadzieję, że wysnuję z tego dobre wnioski, którymi z pewnością z Wami się podzielę.

Reklamy

Omylny nieomylny papież

1347887265_a8a3c91297No i wyszło szydło z wora. Papież przyznaje się do pomyłki w sprawie lefebrystów. Zbuntowani katoliccy biskupi i członkowie „bractwa” Piusa-jakiegoś-tam nie chcą od lat podporządkować się papieżowi, co jest powodem ich odłączenia. Papież odkręca ich wyklęcie dokonane przez Jana Pawła II, po czym „bije się w piersi” – jak to określa portal TVN24. Cóż to się stało, że nieomylny papież przeprasza za swoją pomyłkę?? Czyżby jednak był omylny? Uprzedzę atak katolicki i wyjaśnię, że wg. definicji katechizmowej papież jest „nieomylny w sprawach wiary”. Ktoś powie, że sprawa lefebrystów jest „tylko organizacyjna”, ale czy an pewno? O ile wiem lefebrystom chodziło przy ich odejściu właśnie o „SPRAWY WIARY” – nie podobały im się m.in. „reformy” soborowe.

Uważne śledzenie wiadomości dostępnych w internecie mogło umożliwić poznanie tego problemu we właściwym czasie

To właśnie refleksja papieża w związku z jego pomyłką. Patrząc jednak z boku z pominięciem zasadności decyzji papieża widać, że jest on omylny jak każdy człowiek, wiec wiara w nieomylność papieża jest zwykłą bzdurą. Sam właśnie udowodnił całemu światu swoją pomyłkę, do której też publicznie się przyznał.
Fot. jkurittu

Masakry w Europie i Stanach

Zastanawiam się co kieruje ludźmi, którzy potrafią z zimną krwią zabić niewinnych? Moje zastanowienie spowodowane jest tym, że w ciągu ostatniego tygodnia zginęło sporo osób i to tylko dlatego, że w nieodpowiednim miejscu i czasie stanęli na drodze szaleńcom.
Za każdym razem słyszymy, że zamachowcy byli niezrównoważeni psychicznie. Tak było w przypadku degenerata z Alabamy i tak samo tego z Winnenden w Niemczech oraz w Stanach w Illinois, gdzie psychopata zabił pastora podczas nabożeństwa.
Z tych ostatnich wydarzeń można wysnuć wniosek, że to zjawisko się nasila. W Biblii już dawno napisano, że w ostatnich czasach ludzie będą coraz gorsi. Nie trzeba o tym chyba nikogo przekonywać.

A to wiedz, iż w ostateczne dni nastaną czasy trudne. Albowiem będą ludzie sami siebie miłujący, łakomi, chlubni, pyszni, bluźniercy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, niepobożni, bez przyrodzonej miłości, przymierza nie trzymający, potwarcy, niepowściągliwi, nieskromni, dobrych nie miłujący, Zdrajcy, skwapliwi, nadęci, rozkoszy raczej miłujący niż miłujący Boga; Którzy mają kształt pobożności, ale się skutku jej zaparli; i tych się chroń. Albowiem z tych są ci, którzy się wrywają w domy i pojmane wiodą niewiastki grzechami obciążone, które uwodzą rozmaite pożądliwości; Które się zawsze uczą, a nigdy do znajomości prawdy przyjść nie mogą. 2Tymoteusza 3:1-10

Ludzie w dzisiejszych czasach nie szanują innych. Biblia ostrzega, że na tym (m.in.) polega trudność czasów ostatecznych i w zasadzie powinniśmy przyzwyczaić się to takich newsów ze świata, a nawet przygotować na to, że będzie więcej tak makabrycznych wydarzeń.

Polacy przestają chodzić na msze

Polskie kościoły pustoszeją w zastraszającym tempie. Obowiązku regularnego uczestniczenia w niedzielnej mszy przestrzega zaledwie 38 proc. katolików, czyli aż o 6 proc. mniej niż rok temu. „Polska” dotarła do wstępnych wyników akcji liczenia wiernych, którą przeprowadziły – jak co roku – wszystkie polskie parafie. Nigdy wcześniej nie odnotowano tak znaczącego spadku. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, który od 30 lat zleca proboszczom policzenie
wiernych, choć odpływ praktykujących był stały, to rocznie wynosił najwyżej 2 proc.”

Trend aktywności katolików jest jednoznaczny w całej Polsce. Kilka do kilkunastu procent mniej Polaków obecnych w dniu „badania” (rok do roku) na mszy budzi niepokój władz kościelnych. I słusznie. Każdy na ich miejscu miałby z tego powodu pewien zgryz.
Przyczyn odejścia Polaków od kościoła jest zapewne wiele. Ale ja wiem na przykładzie swojego życia, że większość odejść spowodowana jest po prostu sytuacją w kościele, a konkretnie postępowaniem kleru. Myślący ludzie analizują to co słyszą w kościele. Nie są jak bydło, którym można wodzić jak się chce.
Z czasem frustracja narasta i odchodzą. Najgorsze jednak w kościele katolickim nie jest to co tam się słyszy, a kontrast pomiędzy tym co mówią panowie w sukienkach, a tym jak żyją. Bardzo rzadko postępują wedle nauk, które głoszą z ambon. To właśnie obłuda kleru jest powodem odejścia – przelania się czary goryczy w sercach szczerych ludzi, którzy „od dziecka” chodzili do kościoła katolickiego.
Szkoda, że ci co odchodzą z katolicyzmu popadają w totalny ateizm, zamiast zwrócić się ku żywemu Bogu, który nie mieszka w kościołach ręką ludzką uczynionych (Dz Ap 7:48; Dz Ap 17:24) i nie potrzebuje „chodzenia” do kościoła do tego aby zbawić grzesznika.