E-mail twój wróg!

Ile czasu w ciągu dnia pracy zajmuje Ci odpisywanie na maile od klientów, współpracowników, szefa i kogo tam jeszcze masz?
Znasz pewnie to uczucie frustracji, kiedy odpalony program pocztowy co chwila robi „bżdyiing”. Wtedy co chwila odrywasz się od pracy żeby odpisać na maila, bo przecież „trzeba szybko”. W tym czasie zapominasz co robiłeś 5 sekund wcześniej. W międzyczasie przychodzi 5 osób i czegoś od ciebie chce. Oczywiście nie są to sprawy błahe! Każdy ma najważniejszą i najpilniejszą sprawę na świecie i jeżeli TY czegoś mu nie dasz albo nie powiesz to natychmiast cała firma się zawali. Czy ten nieco przeironizowany obraz czegoś ci nie przypomina?

Dawniej gdy nie było Internetu, a nawet jak już był, ale słabo rozwinięty i mało popularny, ludzie jeszcze wysyłali sobie listy. Na napisanie takiego listu do znajomych, rodziny, narzeczonej poświęcali zazwyczaj cały wieczór. Siadali w pokoju i gdy nikt nie przeszkadzał spokojnie zabierali się do pisania. Zajmowali się wtedy tylko tą jedną rzeczą. Taki list miał wartość, bo jego treść była przeważnie przemyślana. Nikt nie pisał listów w stylu „co słychać”, nie „spamował” drugiego tonami korespondencji.

E-mail w założeniu miał służyć ludziom. Miało być pięknie i ludzie mieli mieć możliwość szybkiego otrzymywania wiadomości. Tak też się stało. Niestety człowiek łatwo popada w skrajności. W tym przypadku przeciętny pracownik współczesnej firmy bierze udział w zawodach na spamera roku. Celem tego wyścigu jest kto wyśle więcej maili.
Problem e-maili polega na tym, że dochodzą one na skrzynkę adresata błyskawicznie. Dlatego człowiek wysyłający e-maila domyślnie oczekuje, że adresat odpowie na jego wiadomość w sekundzie!. Panowie i panie! Podczas gdy komputery są coraz szybsze, ludzkie możliwości się nie zmieniły!
Osobiście zaobserwowałem, że poza sporadycznie ważnymi e-mailami większość innych stanowią dwie grupy:

  • Sprawy na prawdę ważne to promil wśród e-maili, które dostajemy. Większość e-maili to są bzdety, albo spychologia stosowana.
  • Odpisywanie na maile to praca, za którą nikt nie płaci

Rozwiązaniem na radzenie sobie z natłokiem e-maili może być metoda Davida Allena opisana w jego słynnej książce Getting Things Done

Fot. striatic

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s