Archiwum kategorii: chrześcijaństwo

Bóg mi pomaga

Tym razem chciałem napisać o tym jak w trudnych sytuacjach zachowują się ludzie – w tym ja czasem niestety. Wiadomo, że ludzie brną bardzo często w różne złe sytuacje. Czy to w domu i rodzinie, czy w pracy – nie ma to większego znaczenia. Chciałem zwrócić uwagę na to, że w rozwiązaniu trudnych sytuacji ludzie liczą na siebie, albo na pomoc innych. Przejawem tego „naturalnego” zjawiska jest wmawianie sobie – „dasz radę, bądź silny”.

Wiecie – odkąd się nawróciłem, rozumiem dokładnie mój stan przed Bogiem i moją sytuację życiową. Wiem, że jestem potwornym grzesznikiem i nie ma dnia, żeby mój grzech nie obrażał Pana Boga. Taka postawa oczywiście spowodowana jest Bożą interwencja i nazywa się pokutą. Nie ma ona nic wspólnego z pokutą w katolickim wydaniu. Prawdziwa pokuta z grecka znaczy Μετάνοια (metanoia). Oznacza zmianę myślenia, a nie biczowanie się po plecach po spowiedzi. Człowiek pokutując rozumie kim jest i zmienia swoje podejście do dotychczasowego życia. Wtedy dopiero Bóg może go zbawić.

Kiedyś i ja u czyniłem ten krok, uznając siebie za wrednego grzesznika. Od tamtej pory mam w Bogu oparcie. Jednak w sytuacjach, kiedy zapominam o Nim, licząc na własne siły, jakoś nic się nie udaje, nic nie idzie tak jak zaplanowałem. Co gorsza dotyczy to każdej dziedziny mojego życia. Ale jeśli z rana przed trudnym dniem zwrócę się do Boga z prośbą o pomoc i prowadzenie, On pomaga mi. Nawet w ciężkich chwilach zachowuję spokój i wtedy przypomina mi się od razu, że Pan jest wtedy ze mną i trzyma mnie za rękę. Wierzcie mi – nie jest to fantazja. To jest właśnie praktyka chrześcijańskiej wiary!

Tak więc jeśli będziemy szukać siły w sobie, na nic się to zda. To zadziała, ale tylko do pewnego stopnia. Czas działa na naszą niekorzyść i „mocne postanowienia” z czasem słabną, żeby całkiem zaniknąć. Wtedy życie wraca do swojego starego trybu.

Zatem polecam wszystkim zaufanie Bogu. Recepta znajduje się tutaj.

Reklamy

Życie ciężkie jest

Rozwój technologii (elektronika, telekomunikacja, informatyka) miał z założenia ułatwić ludziom życie. Sam długi czas także wierzyłem w to bardzo uproszczone założenie. Owszem, nie możemy nie doceniać korzyści płynących z tego, że np. w każdej chwili sięgamy po komórkę i dzwonimy do bliskich. Nawet ostatnio jakoś taniej.
Na nasze nieszczęście kij informacyjny ma dwa końce. Ten drugi koniec to negatywne, uboczne skutki ery informacyjnej. Jesteśmy zewsząd zalewani informacjami. Telewizja, reklamy, prasa, strony www, emaile – to wszystko, mnie przynajmniej, przyprawia o ból głowy. Najgorsze w tym jest to, że niecierpliwi i narwani ludzie wykorzystują te środki przeciwko nam. Jak wysyłają do ciebie maila, to żądają natychmiastowej odpowiedzi, choć byś był na Biegunie Polarnym. Ludzie żyją szybko i wymagają takiego tempa życia od nas. To samo komórki – jak na urlopie nie wyłączysz, to dzwonią i zawracają głowę w stylu – „gdzie są śrubki M3”. Takich przykładów można mnożyć bez końca.
To jest niestety efekt uboczny epoki informacyjnej. Wiek XX był epoką pary i elektryczności, epoką industrialną. Wiek XXI opiera się na czymś innym – na wymianie informacji, stąd nazwa „epoka informacyjna”. Cóż – można temu zaradzić. Np. odbierać maile raz dziennie, a w najgorszym wypadku kilka razy dziennie w ustalonych godzinach. Można do tego przyzwyczaić ludzi i nawet ci najbardziej niecierpliwi z czasem uczą się, że nie warto nas ponaglać, bo i tak na maila odpowiemy np. wieczorem. To samo z telefonami. W dni wolne od pracy po prostu go wyłączamy. Przynajmniej na te chwile, w których chcemy mieć spokój. Najlepiej jest też ograniczyć szum informacyjny. Zwłaszcza z mainstreamowych mediów, bo tam 99% informacji jest bezużytecznych i niczego do naszego życia nie wnosi. Wiadomo, że jakieś informacje o świecie trzeba mieć, więc nie wolno popadać w skrajności, ale warto chociaż zastanowić się nad tym co się czyta i ogląda (słucha).
Zaoszczędzony czas można poświęcić rodzinie, albo jeszcze lepiej Bogu i poszukiwaniu Jego woli.

Idą święta

Wokoło już widać świąteczne podniecenie. Ludzie zabiegani myślą tylko o zakupach i wyżerce. Owczy pęd widać najbardziej w marketach. Teraz w kolejce do kasy stoi się minimum 20 minut. Przy okazji świąt na co mniej zamożnych w bankach czekają „tanie” kredyty świąteczne. W myśl zasady „zastaw się a postaw się” Polacy obkupują się w co się da. Wydają pieniądze bez pamięci. W całym tym pędzie zapominają, co teoretycznie powinno być tematem ich myśli, bowiem nazwa świąt to „Boże Narodzenie”. Powinni wtedy świętować przyjście Zbawiciela na świat. Tymczasem w kolejce w markecie słychać rozmowy na KAŻDY temat, tylko nie Boga i Jego spraw.Jak co roku w tym czasie George Michael śpiewa na okrągło w radiu „Last Christmas”. Czytaj dalej

Branie imienia Bożego naderemnie

Każdy z nas zna fragment dekalogu z Pisma Świętego, które jasno mówi – „ Nie bierz imienia Pana Boga twego nadaremno; bo się Pan mścić będzie nad tym, który imię jego nadaremno bierze.” Księga Wyjścia 20:7. Znamy to, ale czy stosujemy się do tego zakazu? Nie jest to bynajmniej pytanie retoryczne, bo nietrudno zauważyć, że większość ludzi wokół tak robi.
Czemu akurat taki zakaz wymyślił Bóg? Czytaj dalej

W Indiach płacą za zabijanie chrześcijan

Pieniądze, alkohol, a nawet kurczaki i baraninę oferują hinduskie bojówki za głowy chrześcijan we wschodnich Indiach. Od sierpnia w pogromach w stanie Orisie zginęło ponad 60 osób.
– Ludzie dostają nagrody za zabijanie, a także niszczenie własności kościołów i poszczególnych chrześcijan – mówi brytyjskiemu „Times’owi” rzecznik Ogólnoindyjskiej Rady Chrześcijan i dodaje, że hinduscy ekstremiści stworzyli nawet specjalny cennik za konkretne przestępstwa.
Czytaj dalej

Studium Żydowskie w Ostródzie

gwen2Chcę dzisiaj polecić studium, które odbywa się cyklicznie w Zborze Baptystów w Ostródzie. Do tej pory odsłuchałem trzy sesje i na razie powiem tyle, że są one mówione bardzo trudnym, naukowym językiem, ale po kilkakrotnym przesłuchaniu spokojnie można zrozumieć sens. Wykładowcy omawiają dużo ciekawostek z kultury i wiary Żydów, które normalnie umykają podczas czytania Biblii. Nie są to religijne kazania, a naukowe wykłady.
Mp3 z nagraniami znajduje się na stronie sopckich Baptystów.
Fot: gwen

Bóg nie mieszka w kościołach

Pusty kościółTa stara prawda jest znana również i w Polsce, ale skutecznie przemilczana przy każdej okazji. Każdy katolicki ksiądz powie, że taki cytat znajdziemy w Biblii:

,,Bo Bóg, który uczynił świat i wszystko, co na nim, ten będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w kościołach ręką uczynionych.” Dzieje Apostolskie 17:24.

Zaraz potem poda tysiące niedorzecznych wymówek, które wymyślono dla uzasadnienia tego, że katolicka religia jednak ma Boga w kościele.
Zresztą prawie każda religia będzie się szczycić tym, że „ma boga” w swoich budynkach.
Pismo Święte wyraźnie mówi, że w budynku nie ma Boga. To samo też wynika z kontekstu. Ta wypowiedź jest częścią kazania Pawła w Atenach na Areopagu (zgromadzeniu najwyższym Grecji). To zgromadzenie dowiedziawszy się, że Paweł głosi w Atenach Jezusa, zaniepokoiło się o swoją pozycję i wezwali go, aby im wszystko wyjaśnił. On wtedy zauważywszy po drodze ołtarz poświęcony „Nieznajomemu Bogu” dobitnie wyjaśnił im na czym sprawa polega. Mówił, że prawdziwy Bóg nie mieszka w kościołach i co ciekawe, że nie jest podobny kamieniowi misternie rytemu albo wymysłowi człowieczemu (w.29).
Jak wielu ludzi dzisiaj wierzy w to, że idąc do kościoła idą do Boga? Nic bardziej mylnego. Oni oszukują tylko samych siebie. Bóg może zamieszkać w człowieku, który od momentu nawrócenia będzie właśnie jego kościołem.

,,Azaż nie wiecie, iż kościołem Bożym jesteście, a Duch Boży mieszka w was?” 1 Koryntian 3:16

Ciężka jest to sprawa do zrozumienia dla człowieka będącego całe życie w kajdanach religijności, ale na szczęście Bóg jest wszechmocny i jego mocą może zmienić całkowicie życie człowieka, w tym myślenie, że On mieszka w kościele.
W tym może pomóc ci tutorial Jak osiągnąć życie wieczne

Fot. picture_taking__fool